{"id":212,"date":"2022-01-05T14:34:46","date_gmt":"2022-01-05T13:34:46","guid":{"rendered":"https:\/\/patesopowiadania.s.elten.blog\/?p=212"},"modified":"2023-07-10T23:30:08","modified_gmt":"2023-07-10T21:30:08","slug":"wszystko-sie-konczy-wszystko-sie-zaczyna-cz4-creepy-pasta","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/patesopowiadania.s.elten.blog\/?p=212","title":{"rendered":"Wszystko si\u0119 ko\u0144czy, wszystko si\u0119 zaczyna, cz4. Creepy pasta."},"content":{"rendered":"<p>Anna spoj\u017ca\u0142a prosto w twarz Alberta. M\u0119\u017cczyzna widzia\u0142 jej napi\u0119t\u0105 twarz. \u0141zy stoj\u0105ce w oczach oraz wyraz czystego przera\u017cenia dominuj\u0105cy nad wszystkim.<br \/>\n&#8211; Co, co teraz b\u0119dzie? &#8211; Szepn\u0119\u0142a patrz\u0105c wprost w oczy m\u0119\u017ca.<br \/>\n&#8211; Nie wiem Aniu. Musimy si\u0119 jako\u015b trzyma\u0107. &#8211; Odpar\u0142 cicho dr\u017c\u0105cym g\u0142osem.<br \/>\nChocia\u017c nie chcia\u0142, by Anna to widzia\u0142a, ba\u0142 si\u0119. Holernie ba\u0142 si\u0119 tego, co czai si\u0119 teraz za bezpieczn\u0105 granic\u0105 domu. Ale, czy by\u0142a ona z pewno\u015bci\u0105 taka, bezpieczna? Oby. My\u015bla\u0142.<br \/>\nWs\u0142uchiwali si\u0119 w ryk wiatru, szum deszczu oraz coraz cz\u0119strze trzaski piorun\u00f3w. Na dodatek w\u0142a\u015bnie wysiad\u0142 pr\u0105d, dodaj\u0105c otoczk\u0119 grozy ca\u0142ej sytuacji.<br \/>\n&#8211; Lepiej zobacz\u0119, czy czy Emilka ju\u017c \u015bpi. &#8211; Powiedzia\u0142 Albert przytulaj\u0105c \u017con\u0119.<br \/>\nAnna kiwn\u0119\u0142a g\u0142ow\u0105 ocieraj\u0105c oczy. M\u0119\u017cczyzna za\u015b pokierowa\u0142 si\u0119 do pokoju c\u00f3rki. Ma\u0142a na szcz\u0119\u015bcie le\u017ca\u0142a ju\u017c w \u0142\u00f3\u017cku przykryta ko\u0142derk\u0105 po szyj\u0119. Widok ten przywo\u0142a\u0142 cie\u0144 u\u015bmiechu na twarz Alberta.<br \/>\nLedwo wyszed\u0142 z kr\u00f3lestwa dziewczynki jego telefon zadzwoni\u0142. Spoj\u017ca\u0142 na ekran. J\u00f3zek.<br \/>\n&#8211; Kurwa. &#8211; Przywita\u0142 si\u0119 m\u0119\u017cczyzna.<br \/>\n&#8211; Widzia\u0142e\u015b, co si\u0119 dzieje na dworze? &#8211;<br \/>\n&#8211; Niestety widzia\u0142em. &#8211;<br \/>\n&#8211; Co tam si\u0119 mo\u017ce dzia\u0107. &#8211;<br \/>\n&#8211; Nie wiem. Mo\u017ce jakie\u015b, kwa\u015bne deszcze? &#8211;<br \/>\n&#8211; Kurwa. Kwa\u015bne deszcze wygl\u0105daj\u0105 zupe\u0142nie inaczej. Widzia\u0142e\u015b kiedy\u015b fioletowe chmury albo takie pioruny? &#8211;<br \/>\n&#8211; No, nie. &#8211;<br \/>\n&#8211; Oby to nie by\u0142o nic, co da si\u0119 naprawi\u0107. Lepiej nie wychod\u017a z domu i nie wypuszczaj dziewczyn, bo to si\u0119 \u017ale zako\u0144czy. &#8211;<br \/>\n&#8211; Ty te\u017c lepiej zatrzymaj swoje stadko w domu. &#8211;<br \/>\n&#8211; A my\u015blisz, \u017ce co kurwa wypuszcz\u0119 ich na to? &#8211;<br \/>\n&#8211; Dobra. Kto\u015b si\u0119 do mnie dobija. Oddzwoni\u0119 p\u00f3\u017aniej. &#8211;<br \/>\n&#8211; Trzymaj si\u0119 Albercik. &#8211;<br \/>\n&#8211; Po zako\u0144czonej rozmowie z przyjacielem Albert ci\u0119\u017cko wezdchn\u0105\u0142, udaj\u0105c si\u0119 ponownie do salonu. Anna siedzia\u0142a tam gdzie wcze\u015bniej, z g\u0142ow\u0105 wtulon\u0105 w ramiona. Jej cia\u0142o lekko dr\u017ca\u0142o.<br \/>\n&#8211; Co, co chcia\u0142 J\u00f3zek? &#8211; Zapyta\u0142a urywanym g\u0142osem.<br \/>\n&#8211; Sprawdzi\u0107 czy \u017cyjemy. &#8211; Odpowiedzia\u0142 m\u0119\u017cczyzna.<br \/>\n&#8211; Ja nie wiem. Jak komu\u015b si\u0119 co\u015b stanie? &#8211;<br \/>\n&#8211; B\u0119dzie dobrze. Popatrz na to z innej strony. Wiele ju\u017c z\u0142ego si\u0119 dzia\u0142o, a my nadal \u017cyjemy. &#8211;<br \/>\n&#8211; Tak my\u015blisz? &#8211;<br \/>\n&#8211; Szczerze? Sam si\u0119 holernie boj\u0119. Ale \u017cycie musi trwa\u0107 dalej. &#8211;<br \/>\nRozmawiali tak w p\u00f3\u0142mroku. Po jakim\u015b czasie poprostu po\u0142o\u017cyli si\u0119 w ubraniach. My\u015bleli, \u017ce nie zasn\u0105 zbyt szybko, lecz Morfeusz szybko zabra\u0142 ich do krainy sn\u00f3w.<br \/>\nWe \u015bnie Alberta nawiedzi\u0142a ponownie znana scena.<br \/>\nDwa miesi\u0105ce wcze\u015bniej.<br \/>\n&#8211; Dobra, musz\u0119 lecie\u0107. Jutro wcze\u015bniej do pracy, bo nie ma kumpeli ze stanowiska. &#8211; Powiedzia\u0142a Natalia \u015bciskaj\u0105c Ann\u0119 oraz Alberta.<br \/>\n&#8211; Trzymaj si\u0119 siostra i uwa\u017caj na siebie. &#8211; Odpar\u0142 m\u0119\u017cczyzna.<br \/>\n&#8211; Zabra\u0142a\u015b papiery? &#8211; Zapyta\u0142a Anna.<br \/>\n&#8211; Te z komody, tak. &#8211; Odpar\u0142a dziewczyna chwytaj\u0105c ju\u017c za klamk\u0119.<br \/>\n&#8211; Natalka, tylko jed\u017a ostro\u017cnie, \u015blisko! &#8211; Krzykn\u0105\u0142 jeszcze Albert gdy jego siostra ju\u017c zamyka\u0142a drzwi.<br \/>\nNie wiedzia\u0142, czy us\u0142ysza\u0142a.<br \/>\nNatalia uda\u0142a si\u0119 do zaparkowanego pod blokiem brata mercedesa. Otworzy\u0142a go i wsiad\u0142a, w\u0142\u0105czaj\u0105c zap\u0142on. Uruchomi\u0142o si\u0119 radio, a pojazd ruszy\u0142.<br \/>\nSzcz\u0119\u015bliwie dotar\u0142a do domu w jednym kawa\u0142ku, lecz by\u0142o ju\u017c p\u00f3\u017ano. Wykona\u0142a jeszcze szybko typowe czynno\u015bci poczym posz\u0142a spa\u0107.<br \/>\nPrzez noc sporo napada\u0142o \u015bniegu, a woda pozamarza\u0142a tworz\u0105c bardzo niebezpieczne i zdradliwe placyki lodowe. Jad\u0105ca spokojnie do pracy dziewczyna jednak skupia\u0142a si\u0119 w pe\u0142ni na je\u017adzie.<br \/>\nZerkn\u0119\u0142a w lusterko w por\u0119, by zobaczy\u0107 wielkiego tira uderzaj\u0105cego z ogromn\u0105 moc\u0105 w prz\u00f3d jej auta. Si\u0142a zde\u017cenia by\u0142a na tyle wielka, \u017ce pas bezpiecze\u0144stwa zerwa\u0142 si\u0119 o w\u0142a\u015bnie roztrzaskan\u0105 szyb\u0119. By\u0142 ju\u017c wcze\u015bniej poluzowany zaczep. Natalia wypad\u0142a na drog\u0119, uderzaj\u0105c si\u0119 w g\u0142ow\u0119. Pocz\u00f3\u0142a okropny b\u00f3l.<br \/>\nOstatni\u0105 rzecz\u0105, jak\u0105 widzia\u0142a przed zapadni\u0119ciem ciemno\u015bci by\u0142 wysiadaj\u0105cy kierowca tira z telefonem w r\u0119ku i przera\u017ceniem w oczach.<br \/>\nCzasy obecne.<br \/>\n&#8211; Nieeeee! &#8211; Krzykn\u0105\u0142 Albert zrywaj\u0105c si\u0119 z \u0142\u00f3\u017cka.<br \/>\nTen koszmarprze\u015bladowa\u0142go ju\u017c bardzo d\u0142ugi czas. Co dziwne, jego wrzask nie obudzi\u0142 \u015bpi\u0105cej obok Anny.<br \/>\nM\u0119\u017cczyzna wyj\u017ca\u0142 przez okno. Wci\u0105\u017c la\u0142o jak z cysterny. Gromy trzaska\u0142y coraz cz\u0119\u015bciej. Blok, w kt\u00f3rym mieszkali zalany by\u0142 do po\u0142owy wysoko\u015bci pierwszego pi\u0119tra. Wiele drzew le\u017ca\u0142o wyrwanych z ko\u017ceniami na ziemi lub p\u0142ywa\u0142o w m\u0119tnej zupie dziwnej cieczy.<br \/>\nSpoj\u017ca\u0142 na zegar \u015bcienny. By\u0142a czfarta nad ranem.<br \/>\nAlbert uda\u0142 si\u0119 do toalety. Za\u0142atwi\u0142, co trzeba, poczym dalej poszed\u0142 spa\u0107.<br \/>\nObudzi\u0142 si\u0119 oko\u0142o jedenastej. Za oknem jednak nadal pada\u0142o. Woda wzbiera\u0142a do\u015b\u0107 po woli, to by \u0142o chyba jedyne b\u0142ogos\u0142awie\u0144stwo bardzo dziurawego chodnika w ich mie\u015bcie.<br \/>\n&#8211; Kiedy si\u0119 to zako\u0144czy. &#8211; Pomy\u015bla\u0142 patrz\u0105c na \u015bpi\u0105c\u0105 jeszcze \u017con\u0119.<br \/>\nNie mia\u0142 zamiaru jej budzi\u0107. Nie teraz. Nie, gdy na \u015bwiecie, za oknem dzieje si\u0119 takie co\u015b.<br \/>\nZadzwoni\u0142 na wszelki wypadek do szefa. By\u0142 sumiennym pracownikiem, lecz co go wcale nie zaskoczy\u0142o szef powiedzia\u0142, by nie wychodzi\u0142 pod \u017cadnym pozorem z bezpiecznego, przynajmniej narazie, domu.<br \/>\nJego c\u00f3reczka co ciekawe tak\u017ce jeszcze spa\u0142a. Albert w\u0142\u0105czy\u0142 telewizor. Na wszystkich kana\u0142ach pokazywane by\u0142y wiadomo\u015bci ze \u015bwiata. Wsz\u0119dzie, do s\u0142ownie wsz\u0119dzie pada\u0142 ten deszcz, strzela\u0142y b\u0142yskawice i wszystko si\u0119 rujnowa\u0142o. Przysz\u0142o\u015b\u0107 Ko\u0142o 13 obudzi\u0142a si\u0119 reszta domownik\u00f3w. Zjedli skromne \u015bniadanie. Nie warto by\u0142o marnowa\u0107 tak teraz cennego jedzenia.<br \/>\n\u015bwiata do prawdy przedstawia\u0142a si\u0119 bardzo \u017ale.<br \/>\nOkaza\u0142o si\u0119, \u017ce jednak nawet podczas tak koszmarnego dnia mog\u0105 zda\u017cy\u0107 si\u0119 rzeczy dobre. Jaki\u015b czas po \u015bniadaniu do Alberta zadzwoni\u0142 lekarz ze szpitala z bardzo dobr\u0105 wie\u015bci\u0105. Natalia si\u0119 przebudzi\u0142a. Jej stan by\u0142 ju\u017c w pe\u0142ni stabilny. Co prawda musia\u0142a jeszcze pozosta\u0107 w szpitalu na jaki\u015b czas, lecz sytuacja uleg\u0142a diametralnej poprawie.<br \/>\nSzcz\u0119\u015bcie Alberta oraz Natalii polega\u0142o te\u017c na tym, \u017ce Anna by\u0142a lekark\u0105, przypadkiem pracuj\u0105c\u0105 w szpitalu, w kt\u00f3rym przebywa\u0142a dziewczyna. Mia\u0142a do\u015bwiadczenie medyczne, nawet by\u0142a asystentk\u0105 lekarza dowodz\u0105cego, wi\u0119c mog\u0142a wpe\u0142ni profesjonalnie uczestniczy\u0107 w rehabilitacji siostry Alberta przez prawie ca\u0142y dzie\u0144 w szpitalu.<br \/>\nAlbert podzieli\u0142 si\u0119 radosn\u0105 nowin\u0105 ze szwoj\u0105 \u017con\u0105. Na twarzy Anny pojawi\u0142 si\u0119 szeroki u\u015bmiech. Taki ciep\u0142y promyk nadziei pozwoli\u0142 na rozproszenie paniki, przynajmniej na jaki\u015b czas.<br \/>\nCdm.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Anna spoj\u017ca\u0142a prosto w twarz Alberta. M\u0119\u017cczyzna widzia\u0142 jej napi\u0119t\u0105 twarz. \u0141zy stoj\u0105ce w oczach oraz wyraz czystego przera\u017cenia dominuj\u0105cy nad wszystkim. &#8211; Co, co teraz b\u0119dzie? &#8211; Szepn\u0119\u0142a patrz\u0105c wprost w oczy m\u0119\u017ca. &#8211; Nie wiem Aniu. Musimy si\u0119 jako\u015b trzyma\u0107. &#8211; Odpar\u0142 cicho dr\u017c\u0105cym g\u0142osem. Chocia\u017c nie chcia\u0142, by Anna to widzia\u0142a, ba\u0142&hellip; <a class=\"more-link\" href=\"https:\/\/patesopowiadania.s.elten.blog\/?p=212\">Czytaj dalej <span class=\"screen-reader-text\">Wszystko si\u0119 ko\u0144czy, wszystko si\u0119 zaczyna, cz4. Creepy pasta.<\/span><\/a><\/p>\n","protected":false},"author":308,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[9],"tags":[],"class_list":["post-212","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-creepy-pasty","entry"],"elten_commentscount":8,"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/patesopowiadania.s.elten.blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/212","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/patesopowiadania.s.elten.blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/patesopowiadania.s.elten.blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/patesopowiadania.s.elten.blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/308"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/patesopowiadania.s.elten.blog\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=212"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/patesopowiadania.s.elten.blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/212\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":340,"href":"https:\/\/patesopowiadania.s.elten.blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/212\/revisions\/340"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/patesopowiadania.s.elten.blog\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=212"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/patesopowiadania.s.elten.blog\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=212"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/patesopowiadania.s.elten.blog\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=212"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}