{"id":307,"date":"2023-07-09T00:45:36","date_gmt":"2023-07-08T22:45:36","guid":{"rendered":"https:\/\/patesopowiadania.s.elten.blog\/?p=307"},"modified":"2023-07-10T23:29:59","modified_gmt":"2023-07-10T21:29:59","slug":"swiat-ktory-upadl-creepy-pasta-cz-2","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/patesopowiadania.s.elten.blog\/?p=307","title":{"rendered":"\u015awiat, kt\u00f3ry upad\u0142, creepy pasta. Cz 2."},"content":{"rendered":"<p>Moje kroki odbija\u0142y si\u0119 g\u0142uchym echem na zakurzonym dywnie, kt\u00f3ry pokrywa\u0142 posadzk\u0119 galerii handlowej. Rozgl\u0105da\u0142em si\u0119 na boki. Troch\u0119 po to, \u017ceby zobaczy\u0107, czy nic ciekawego nie chodzi po koryta\u017cu, by patrolowa\u0107 go, niczym Wigilozaury w Aretuzie, albo, co wa\u017cniejsze, czy nie znajd\u0119 czego\u015b warto\u015bciowego, albo co\u015b po prostu nie przykuje mojej uwagi.<br \/>\nOczywi\u015bcie, co\u015b takiego musia\u0142o si\u0119 trafi\u0107. Dok\u0142adniej, gdy przechodzi\u0142em obok, co ciekawe, raczej nietkni\u0119tego media expertu, us\u0142ysza\u0142em dziwny d\u017awi\u0119k. Jakby g\u0142uchy krzyk, a nast\u0119pnie co\u015b, co sprawi\u0142o, \u017ce wszystkie w\u0142oski na moim ciele stan\u0119\u0142y mi d\u0119ba. Jakby ryk.<br \/>\nZamar\u0142em, przez chwil\u0119 wpatruj\u0105c si\u0119 w otwarte drzwi do sklepu. Wsumie dziwne, \u017ce nie natrafi\u0142em jeszcze na \u017cadnego trupka. Inni chyba te\u017c nie, po za oczywi\u015bcie tym biznesmenem przy wej\u015bciu, no ale to, postanowi\u0142em jednak zaryzykowa\u0107 i z g\u0142o\u015bno bij\u0105cym sercem wkroczy\u0142em do sklepu.<br \/>\nNiby nic si\u0119 nie dzia\u0142o. Na pu\u0142kach wci\u0105\u017c le\u017ca\u0142y sterty pude\u0142ek ze sprz\u0119tem, co by\u0142o do\u015b\u0107 osobliwe zwa\u017cywszy na sytuacj\u0119 oraz czas, w kt\u00f3rym warto\u015b\u0107 pieni\u0105dza by\u0142a taka, jak kartki papieru, no ale. To miejsce cieszy\u0142o si\u0119 raczej z\u0142\u0105 s\u0142aw\u0105, prawda?<br \/>\nW ko\u0144cu jednak dotar\u0142em do dzia\u0142u AGD, gdzie ju\u017c mog\u0142em zobaczy\u0107 pewn\u0105 scen\u0119. Scen\u0119, od kt\u00f3rej poczu\u0142em napinaj\u0105ce si\u0119 mi\u0119\u015bnie i musia\u0142em si\u0119 powstrzymywa\u0107, \u017ceby nie wrzasn\u0105\u0107.<br \/>\nNa ko\u0144cu alejki sta\u0142o, co\u015b. Najpewniej truposz, bo jego ubi\u00f3r wygl\u0105da\u0142 na \u0142adnie zniszczony. Nie to jednak by\u0142o najgorsze. Zombie ewidentnie kogo\u015b trzyma\u0142. Sk\u0105t to wiem? No cu\u017c. Dziwne ruchy, wyt\u0142umione wrzaski, takich rzeczy raczej nie puszcza si\u0119 w sklepie elektronicznym. Druga sprawa, \u017ce g\u0142o\u015bniki nie dzia\u0142a\u0142y, wi\u0119c,<br \/>\nDr\u017c\u0105c ze strachu post\u0105pi\u0142em krok na prz\u00f3d. Niestety, akurat teraz musia\u0142em nadepn\u0105\u0107 na bardziej skrzypi\u0105cy panel. Stw\u00f3r odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 w moj\u0105 stron\u0119, ale tym razem nie powstrzyma\u0142em ju\u017c wrzasku, kt\u00f3ry g\u0142ucho przetoczy\u0142 si\u0119 przez ca\u0142y sklep.<br \/>\nTo co\u015b. To na pewno by\u0142 nieumar\u0142y. Ale, takiego nieumar\u0142ego jeszcze nigdy nie widzia\u0142em. Wygl\u0105da\u0142o to tak, jakby kto\u015b nafaszerowa\u0142 cz\u0142owieka jakimi\u015b prochami, wykompa\u0142 w promieniowaniu, a to, co zosta\u0142o, jako\u015b o\u017cywi\u0142.<br \/>\nStw\u00f3r mia\u0142 lekk\u0105 r\u0119k\u0105 2 i p\u00f3\u0142 metra wzrostu. Jego sk\u00f3ra by\u0142a zgni\u0142ozielona i usiana bomblami, jak wielu innych, lecz twarz nie przypomina\u0142a ju\u017c wcale ludzkiej. Mia\u0142a w sobie o\u015b ze zwierz\u0119cia, z drapie\u017cnika. Ale nie tylko. W tej twarzy widzia\u0142o si\u0119 te\u017c istoty, kt\u00f3re wywo\u0142ywa\u0142y pierwotny strach. Nie wiem, czy to jego zasnute pokryte bomblami, wielkie oczy. Nie wiem, czy nochal podobny raczej do \u015bwi\u0144skiego ryja. Nie wiem te\u017c, czy to sam ryj, kt\u00f3ry ma\u0142o tego, \u017ce wydziela\u0142 zapach raczej nieciekawy, krutko m\u00f3wi\u0105c, obrzydliwy, czy w reszcie sam wyraz, pyska? Tak to chyba mo\u017cna by teraz nazwa\u0107.<br \/>\nNo i te d\u017awi\u0119ki. Takich d\u017awi\u0119k\u00f3w nie wydawa\u0142y trupy. \u017badne, kt\u00f3re wcze\u015bniej widzia\u0142em. To to co\u015b tak rycza\u0142o, wymachuj\u0105c praw\u0105 \u0142ap\u0105, w kt\u00f3rej trzyma\u0142 na oko siedmioletni\u0105 dziewczynk\u0119.<br \/>\nWida\u0107 by\u0142o, \u017ce dziecko jest totalnie przera\u017cone. Dr\u017c\u0105ce cia\u0142o. Zw\u0119\u017cone \u017arenice i \u017c\u00f3\u0142ta plama z przodu spodni jasno wskazywa\u0142y emocje dziewczynki.<br \/>\nPrzez pierwsze kilka sekund sta\u0142em tam, patrz\u0105c na, to co\u015b. To co\u015b, co bez wysi\u0142ku wymachiwa\u0142o \u017cywym cz\u0142owiekiem, jak torb\u0105 z zakupami. To co\u015b, co nie powinno istnie\u0107.<br \/>\nStw\u00f3r jednak do\u015b\u0107 szypko odnalaz\u0142 si\u0119 w nowej sytuacji, bo z dzikim wrzaskiem rzuci\u0142 si\u0119 na mnie, celuj\u0105c w moj\u0105 stron\u0119 swoj\u0105 \u0142ys\u0105, pokryt\u0105 wrzodami g\u0142ow\u0105. Nie my\u015bla\u0142em, co robi\u0119. Po prostu wyci\u0105gn\u0105\u0142em pistolet z kieszeni i odda\u0142em strza\u0142, prosto w t\u0105 otwart\u0105 paszcz\u0119. Prosto w ten upiorny ryj.<br \/>\nZ rany chlusn\u0119\u0142a g\u0119sta, jakby \u017celowata ma\u017a w zielonkawoczerwonym kolorze, jednak nie przeszkodzi\u0142o to istocie w kontynuowaniu swojej dzikiej szar\u017cy. Dalej lecia\u0142 na mnie, dalej wymachiwa\u0142 dzieckiem i w reszcie, dalej rycza\u0142, chocia\u017c teraz d\u017awi\u0119k ten przypomina\u0142 raczej harczenie, ale nic dziwnego. Taki strza\u0142 normalnie powinien unieszkodliwi\u0107 truposza, ale to co\u015b nie przejmowa\u0142o si\u0119 tym.<br \/>\nStrzeli\u0142em jeszcze 2 razy, celuj\u0105c w gard\u0142o, lecz tym razem mutant zareagowa\u0142. Pierwszy strza\u0142 trafi\u0142 go w mostek, drugi za\u015b w miejsce, w kt\u00f3rym znajduje si\u0119 serce. W reszcie, jakby w zwolnionym tempie, cielsko zombiaka osun\u0119\u0142o si\u0119 na ziemi\u0119, czemu towarzyzy\u0142 nieprzyjemny d\u017awi\u0119k zgniatania czego\u015b. Do piero po chwili u\u015bwiadomi\u0142em sobie, \u017ce w akcie, obrony? Mutant po prostu zadusi\u0142 trzyman\u0105 dziewczynk\u0119. Mo\u017ce by\u0142 to jaki\u015b odruch? Nie wiedzia\u0142em, lecz sta\u0142em tam jeszcze dobr\u0105 minut\u0119, wpatruj\u0105c si\u0119 w to, co le\u017ca\u0142o na ziemi. G\u00f3ra cielska przykrywaj\u0105ca drobne, dzieci\u0119ce cia\u0142ko.<br \/>\nOtrz\u0105sn\u0105\u0142em si\u0119 jednak, przypominaj\u0105c sobie Savoy. Zawsze my\u015blenie o tym miejscu wyrywa\u0142o mnie z zadumy. Za pewn\u0119 dla tego, \u017ce, jak do tej pory, by\u0142o to najgorsze miejsce, w kt\u00f3rym si\u0119 znale\u017ali\u015bmy.<br \/>\nPodszed\u0142em ostro\u017cnie do truposza, \u017ceby upewni\u0107 si\u0119, \u017ce na pewno jest, hmmm, unieszkodliwiony, bo martwy to ju\u017c by\u0142 od dawna. Na szcz\u0119\u015bcie, do trzech razy sztuka to prawda, bo cielsko nie rusza\u0142o si\u0119.<br \/>\nZ olbrzymim wysi\u0142kiem wyrwa\u0142em z jego \u0142apska cia\u0142o dziecka. W dotyku sk\u00f3ra stwora by\u0142a lekko \u015bliska i ewidentnie napuchni\u0119ta, co przyprawi\u0142o mnie tylko o md\u0142o\u015bci, ale adrenalina, p\u0142yn\u0105ca w \u017cy\u0142ach uniewra\u017cliwia\u0142a. Po chwili uda\u0142o mi si\u0119 wy\u0142ama\u0107 jego paluchy i zarzuci\u0107 sobie dziewcznk\u0119 na plecy.<br \/>\n&#8211; Co tu si\u0119! &#8211; Us\u0142ysza\u0142em krzyk. Odwr\u00f3ci\u0142em si\u0119, celuj\u0105c broni\u0105, kt\u00f3r\u0105 nadal trzyma\u0142em w prawej r\u0119ce, ale sta\u0142 tam tylko Sylwek, tak\u017ce z uniesion\u0105 broni\u0105, z kt\u00f3rej jeszcze si\u0119 dymi\u0142o.<br \/>\n&#8211; Napotka\u0142em kilku w lumpeksie, t\u0142umik za\u0142atwi\u0142 spraw\u0119, ale, kurwa. Jacek. Co tu si\u0119 odpierdoli\u0142o! &#8211; Zapyta\u0142 patrz\u0105c na le\u017c\u0105cego na ziemi o\u017cywie\u0144ca.<br \/>\n&#8211; Sam, sam nie wiem. Us\u0142ysza\u0142em jaki\u015b ryk i krzyki, poszed\u0142em tutaj, a dalej, sam widzisz. To co\u015b wywija\u0142o tym dzieckiem jak kurwa ga\u0142\u0119zi\u0105. Co to kurwa jest! &#8211; Powiedzia\u0142em dr\u017c\u0105cym ze strachu g\u0142osem.<br \/>\nPrzez chwil\u0119 stali\u015bmy obaj, patrz\u0105c k\u0105tem oka na rozci\u0105gni\u0119tego na glebie truposza.<br \/>\n&#8211; Mnie o to nie pytaj, ale, co za skurwysyn. One chyba dalej mutuj\u0105. &#8211;<br \/>\n&#8211; W\u0142a\u015bnie widz\u0119. Takie co\u015b nie powinno kurwa przecie\u017c nawet istnie\u0107. &#8211;<br \/>\n&#8211; To co teraz? &#8211;<br \/>\nTo pytanie zawis\u0142o mi\u0119dzy nami. Stali\u015bmy nadal patrz\u0105c przed siebie.<br \/>\n&#8211; Kurwa. Je\u015bli tego jest wi\u0119cej, lepiej si\u0119 rozej\u017ce\u0107. Zostaw j\u0105 tutaj, i tak nic dla niej nie zrobisz. Asfaltu nie przebijesz. &#8211; Odezwa\u0142 si\u0119 po chwili ci\u0119\u017ckiego milczenia Sylwek.<br \/>\nNiestety, ale mia\u0142 racj\u0119. Z\u0142o\u017cy\u0142em cia\u0142ko na ziemi, obok jednej z lod\u00f3wek z wystawki i z ci\u0119\u017ckim sercem wyszed\u0142em ze sklepu.<br \/>\nJaki\u015b czas szli\u015bmy razem, trzeba by\u0142o jednak si\u0119 rozdzieli\u0107. W mojej cz\u0119\u015bci sklepu nie znalaz\u0142m ju\u017c zbyt wielu. Nawet je\u015bli co\u015b by\u0142o, to by\u0142o to raczej pierwsze stadium ewolucji tego plugastwa i rozprawienie si\u0119 z nim nie by\u0142o ju\u017c problemem. Za to \u0142upy, kt\u00f3re znalaz\u0142em by\u0142y znacznie warto\u015bciowsze.<br \/>\nStosy ubra\u0144, jakie\u015b jedzenie z Lidla, co jednak wa\u017cniejsze, lekarstwa! Zebra\u0142em do s\u0142ownie tyle, ile mog\u0142em, zostawiaj\u0105c na p\u00f3\u0142kach te mniej potrzebne, np leki dla dzieci. Lepiej najwy\u017cej da\u0107 dziecku, je\u015bli takie si\u0119 u nas trafi, mniejsz\u0105 ilo\u015b\u0107 normalnego specyfiku. Teraz nie ma si\u0119 co rozdrabnia\u0107.<br \/>\nPo zpl\u0105drowaniu mojej cz\u0119\u015bci sklepu uda\u0142em si\u0119 w rewir Marleny. Martwi\u0142em si\u0119 o ni\u0105, to pierwsze, a po drugie, przyznam, by\u0142em te\u017c ciekaw, jak jej idzie.<br \/>\n&#8211; No prosz\u0119. &#8211; Powiedzia\u0142a, gdy tylko mnie zobaczy\u0142a, gdy wychodzi\u0142em akurat z za \u015bciany. Marlena sta\u0142a obecnie przed wej\u015bciem do jakiego\u015b sklepiku z chi\u0144skimi gad\u017cetami. Na plecach mia\u0142a ju\u017c do\u015b\u0107 poka\u017anie wypchany plecak, a w r\u0119kach kolejne torby.<br \/>\n&#8211; I jak? Zapyta\u0142em, wymownie patrz\u0105c na jej baga\u017c.<br \/>\n&#8211; Jak widzisz, troch\u0119 tego jest. Faktycznie nikt tutaj chyba wcze\u015bniej nie przychodzi\u0142. &#8211;<br \/>\n&#8211; A trupki? &#8211;<br \/>\n&#8211; Niewielu. Dziwne, no nie? &#8211;<br \/>\n&#8211; Nie takie dziwne. &#8211; Opowiedzia\u0142em jej o tym, co zabi\u0142em w Media expercie.<br \/>\nPrzez chwil\u0119 wyraz twarzy dziewczyny zmienia\u0142 si\u0119, jak u kameleona kolor. Niedowierzanie, zmieszanie, strach, z\u0142o\u015b\u0107, gniew. W ko\u0144cu, zacisn\u0119\u0142a d\u0142onie na r\u0105czkach toreb tak, \u017ce palce a\u017c jej pobiela\u0142y.<br \/>\n&#8211; No kurwa prosz\u0119. Czyli wszystko post\u0119puje. Wsumie, czego mo\u017cna by\u0142o si\u0119 spodziewa\u0107 zw\u0142aszcza po Savoyu? &#8211; Odezwa\u0142a si\u0119 po chwili cicho.<br \/>\n&#8211; Nie przypominaj mi ju\u017c Savoyu. Do dzisiaj, do dzisiaj mam koszmary zwi\u0105zane z tamtym miejscem. &#8211; Poprosi\u0142em.<br \/>\n&#8211; Nie dziwi\u0119 ci si\u0119. Z reszt\u0105, nie ty jeden zapami\u0119ta\u0142e\u015b to tak g\u0142\u0119boko. Ale czemu wsumie si\u0119 dziwimy. &#8211;<br \/>\n&#8211; My\u015bl\u0119, \u017ce wiem, czemu po pierwsze jest ich tutaj tak ma\u0142o, i po drugie, czmu ma\u0142o kto si\u0119 tutaj zapuszcza. &#8211; Zmieni\u0142em temat. Cz\u0119\u015bciowo po to, by wyt\u0142umi\u0107 my\u015bli o przekl\u0119tych czasach, a cz\u0119\u015bciowo po to, by uspokoi\u0107 my\u015bli.<br \/>\n&#8211; Hm? &#8211; Zapyta\u0142a kobieta tonem wyra\u017caj\u0105cym minimalne zainteresowanie.<br \/>\n&#8211; Te stwory, te mutanty, to, co\u015b. &#8211; Szuka\u0142em dobrego wyja\u015bnienia.<br \/>\n&#8211; Nie wiem, jak powsta\u0142y. Mo\u017ce po\u017ceraj\u0105 sami siebie, mo\u017ce \u017cr\u0105 prochy? Ale zdominowali tutaj, a jak kto\u015b si\u0119 tutaj zapu\u015bci\u0142, to poprostu go po\u017cerali, albo, albo dusili jak tamto dziecko. &#8211; Powiedzia\u0142em.<br \/>\n&#8211; Wsumie, ma to nawet sens. &#8211; Odpar\u0142a Marlena po przetrawieniu informacji.<br \/>\nPochyli\u0142em si\u0119 w jej stron\u0119 i wyj\u0105\u0142em jej z r\u0119ki jedn\u0105 z toreb, kt\u00f3re trzyma\u0142a.<br \/>\n&#8211; Daj to. Co\u015b czuj\u0119, \u017ce nie b\u0119dziemy chcieli tutaj wra, &#8211; przerwa\u0142em, poniwa\u017c us\u0142ysza\u0142em ryk. Podobny do tamtego.<br \/>\n&#8211; Zostaw! &#8211; Zacz\u0119\u0142a, ale nie pozwoli\u0142em jej doko\u0144czy\u0107. Bezceremonialnie z\u0142apa\u0142em j\u0105 mocno za nadgarstek i poci\u0105gn\u0105\u0142em za sob\u0105.<br \/>\nBiegli\u015bmy przez chyba p\u00f3\u0142 sklepu, w ko\u0144cu docieraj\u0105c do meblowego. Scenka, kt\u00f3ra nam si\u0119 obiawi\u0142a nie wygl\u0105da\u0142a zbyt, mi\u0142o.<br \/>\n\u0141ucja, ca\u0142a ju\u017c spocona i wym\u0119czona, wymachiwa\u0142a swoimi ostrzami w kierunku sporej grupki nieumar\u0142ych. Sporo ich le\u017ca\u0142o ju\u017c, zdekapitowanych albo potatuowanych na wiele sposob\u00f3w. Inni za\u015b pod\u0105\u017cali dalej mimo ran, kt\u00f3re normalnego cz\u0142owieka usun\u0119\u0142y by z rozgrywki, ale kto powiedzia\u0142, \u017ce ONI byli normalni, prawda?<br \/>\nZda\u017ca\u0142y si\u0119 za tem zombie bez r\u0105k, z wyprutymi flakami czy bez cz\u0119\u015bci czaszki, z kt\u00f3rej po woli, niczym l\u00f3d kapi\u0105cy na wafelek, wyp\u0142ywa\u0142 gnij\u0105cy m\u00f3zg.<br \/>\nNie to jednak by\u0142o w tym wszystkim najgorsze. Grupka ta, chocia\u017c sporawa, nie by\u0142a najwi\u0119ksz\u0105 z tych, kt\u00f3re kiedykolwiek widzieli\u015bmy. Najgorszy by\u0142 spos\u00f3b, w jaki walczy\u0142y stwory, potwierdaj\u0105c moje domys\u0142y, \u017ce si\u0119 ucz\u0105.<br \/>\nKilka z nich czai\u0142o si\u0119 gdzie\u015b w sklepie, warcz\u0105c i sycz\u0105c gniewnie. Inne b\u0142\u0105ka\u0142y si\u0119 po obiekcie, podnosz\u0105c czasem jakie\u015b metki, wyrwane gwo\u017adzie co kolwiek, co mo\u017ce by\u0107 uznane za bro\u0144, jakby chcia\u0142y u\u017cy\u0107 tego przeciw jednej z naszych. Jedna z istot, kiedy\u015b chyba policjant, dzier\u017cy\u0142 w jedynej pozosta\u0142ej swoj\u0105 drog\u0105 obecnie prawie bezpalczastej d\u0142oni gloka, z kt\u00f3rego mierzy\u0142 do \u0141ucji.<br \/>\n&#8211; Co do diab\u0142a? &#8211; Zapyta\u0142a Marlena patrz\u0105c na co\u015b, co wygl\u0105da\u0142o, dziwnie.<br \/>\nRaczej nikt nie spodziewa\u0142 si\u0119 takiego zachowania po nieumar\u0142ych. Ale oni jakby si\u0119, bawili?<br \/>\n&#8211; Kurwa, mia\u0142em racj\u0119. To plugastwo jakby, ewoluuje, uczy si\u0119. Ciekawe tylko, jak! &#8211; Powiedzia\u0142em patrz\u0105c dalej, jak zabujczyni zwinnie podcina nogi jednej z bestii, by nast\u0119pnie rozp\u0142ata\u0107 jej czerep szypkimi ruchami.<br \/>\nNie czekali\u015bmy. Nie by\u0142o po co. Po prostu rzucili\u015bmy si\u0119 w wir walki. Skierowa\u0142em si\u0119 od razu do zgni\u0142ka z broni\u0105. Wyci\u0105gn\u0105\u0142em w\u0142asny pistolet i nacisn\u0105\u0142em spust zapominaj\u0105c o nape\u0142nieniu magazynka.<br \/>\n&#8211; Ja pierdol\u0119! &#8211; Zakl\u0105\u0142em poszukuj\u0105c pocisku. Moja \u017cona tym czasem zakrad\u0142a si\u0119 do cichociemnych, kt\u00f3rych zacz\u0119\u0142a likfidowa\u0107 za pomoc\u0105 jednego ze znalezionych gwo\u017adzi. Wsumie j\u0105 rozumia\u0142em. Po co mia\u0142a robi\u0107 niepotrzebny ha\u0142as u\u017cywaj\u0105c broni w takiej przestrzeni, przy takiej publiczno\u015bci? Zawsze te\u017c by\u0142a zr\u0119czniejsza, to jej akcja gwo\u017adziarstwa mia\u0142a sens, a mocne, stalowe gwo\u017adzie do mebli wchodzi\u0142y w rozmi\u0119k\u0142e czachy martwych jak n\u00f3\u017c w mase\u0142ko.<br \/>\nNim zd\u0105\u017cy\u0142em wsadzi\u0107 pocisk w magazynek, policjant poci\u0105gn\u0105\u0142 niezdarnie za spust. Wsumie to musia\u0142 si\u0119 nie\u017ale nagimnastykowa\u0107, dysponuj\u0105c jedynie palcem \u015brodkowym do\u015b\u0107 dziwny paradoks, swoj\u0105 drog\u0105, ale jako\u015b nacisn\u0105\u0142 spust.<br \/>\nSzcz\u0119\u015bliwie dla mnie, nie potrafi\u0142 cho\u0107 powinien jako glina strzela\u0107, najpewniej zawini\u0142o okaleczenie albo uszkodzenie broni, bo po chwili z warkni\u0119ciem frustracji cisn\u0105\u0142 pistolet w moj\u0105 stron\u0119.<br \/>\n&#8211; Pud\u0142o, ch\u00f3jku! &#8211; Wrzasn\u0105\u0142em uderzaj\u0105c bro\u0144 z otwartej d\u0142oni tak, \u017ce polecia\u0142a nieco wy\u017cej na tyle, bym zdo\u0142a\u0142 zchwyci\u0107 j\u0105 za kolb\u0119.<br \/>\n&#8211; Zapomnia\u0142o si\u0119, jak si\u0119 strzela? To ci poka\u017c\u0119! &#8211; Sykn\u0105\u0142em pakuj\u0105c kulk\u0119 mi\u0119dzy oczy stwora, kt\u00f3ry upad\u0142 za siebie, na stosik budowany wcze\u015bniej przez \u0141ucj\u0119.<br \/>\nW\u0142a\u015bnie, dziewczyny. K\u0105tem oka spoj\u017ca\u0142em w ich stron\u0119, ale radzi\u0142y sobie ca\u0142kiem dobrze. \u0141ucja dalej dekapitowa\u0142a stworki no\u017cami, zostawiaj\u0105c co raz wi\u0119cej przed sob\u0105, a za sob\u0105 gnij\u0105c\u0105 g\u00f3r\u0119, Marlena za\u015b rozprawi\u0142a si\u0119 w\u0142a\u015bnie z ostatnim nie\u015bmia\u0142kiem i ruszy\u0142a w moj\u0105 stron\u0119, pokryta esami i floresami z wn\u0119trzno\u015bci trup\u00f3w. Wsumie, to my nie wygl\u0105ali\u015bmy o wiele lepiej.<br \/>\n&#8211; Jacek. Kurwa. Co to mia\u0142o by\u0107? &#8211; Zapyta\u0142a podchodz\u0105c bli\u017cej.<br \/>\n&#8211; Nie wiem. Chcia\u0142 jakby strzeli\u0107? &#8211; Powiedzia\u0142em, cho\u0107 zabrzmia\u0142o to jak pytanie.<br \/>\n&#8211; Nie o to mi chodzi. Po co do niego gada\u0142e\u015b i bawi\u0142e\u015b si\u0119 w podrzucanie broni, co? &#8211; Zapyta\u0142a z delikatnym u\u015bmiechem.<br \/>\n&#8211; Wiesz. Bez humoru nie ma \u017cycia. &#8211; Odpar\u0142em, co wywo\u0142a\u0142o lekkie powi\u0119kszenie si\u0119 szcz\u0119\u015bcia na jej twarzy. Niestety tylko na chwil\u0119.<br \/>\n&#8211; No i po, &#8211; Us\u0142ysza\u0142em g\u0142os \u0141ucji, kt\u00f3ra w\u0142a\u015bnie obr\u00f3ci\u0142a si\u0119 w nasz\u0105 stron\u0119 ze swoim typowym wyrazem twarzy.<br \/>\n&#8211; Jacek, Marlena? Co wy tutaj kurna robicie. &#8211; Zapyta\u0142a nie kryj\u0105c zdziwienia.<br \/>\n&#8211; Zatraci\u0142a\u015b si\u0119 w ta\u0144cu, z\u0142otko. Byli\u015bmy tutaj ju\u017c od kilku minut. Ba, widzieli\u015bmy nawet gliniarza z broni\u0105, kt\u00f3ry chcia\u0142 strzela\u0107. &#8211;<br \/>\n&#8211; \u017be kurwa co? &#8211; Zapyta\u0142a, lecz zanim zd\u0105\u017cy\u0142em jej odpowiedzie\u0107 us\u0142yszeli\u015bmy g\u0142o\u015bny ryk.<br \/>\n&#8211; No ja pierdol\u0119! Kolejna godzilla? &#8211; Zapyta\u0142em czuj\u0105c ju\u017c g\u0119si\u0105 sk\u00f3rk\u0119 na ramionach.<br \/>\n&#8211; Jaka, &#8211; Zacz\u0119\u0142a zabujczyni, ale oczywi\u015bcie nie danym by\u0142o jej doko\u0144czy\u0107, poniewa\u017c nowy aktor postanowi\u0142 zaprezentowa\u0107 si\u0119 teraz na scenie. Cho\u0107 trzeba mu przyzna\u0107, \u017ce z takim cia\u0142em raczej nie mia\u0142 szans na burz\u0119 oklask\u00f3w.<br \/>\nZombie, kt\u00f3ry przedar\u0142 si\u0119 w nasz\u0105 stron\u0119 by\u0142 bardzo podobny do potwora w wersji xxl, kt\u00f3rego wcze\u015bniej widzia\u0142em, lecz ten by\u0142 ju\u017c ewidentnie ruszony przez kogo\u015b. Mianowicie w jego plecach znajdowa\u0142a si\u0119 dziura, w kt\u00f3rej tkwi\u0142 pocisk kalibru 9 mm.<br \/>\n&#8211; No prosz\u0119. &#8211; Powiedzia\u0142em patrz\u0105c, jak za potworem skrada si\u0119 Sylwester, z wycelowanym w niego pistoletem.<br \/>\n&#8211; Co to, jakie\u015b zebranie? &#8211; Zapyta\u0142a figlarnie \u0141ucja poruszaj\u0105c lekko no\u017cami w d\u0142oniach, w celu przygotowania si\u0119 do kolejnego boju.<br \/>\n&#8211; Uwa\u017cajcie na to co\u015b. Ju\u017c jednego takiego widzia\u0142em. To chyba jaki\u015b mutant, ni ewiem jak to powstaje ze zwyk\u0142ego trupka, ale jest niebezpieczne. &#8211; Przestrzeg\u0142em ekip\u0119, lecz oni ju\u017c byli skoncentrowani na zadaniu pt. Pokona\u0107 co\u015b, co od dawna powinno woncha\u0107 kwiatki od spodu, ale postanowi\u0142o pozwiedza\u0107 ziemski pad\u00f3\u0142.<br \/>\nCo by\u0142o robi\u0107. Po prostu do\u0142\u0105czy\u0142em do boju, niczym rycerz w obronie swego kr\u00f3la. Strzeli\u0142em stworowi w kolano. Nie stety, za pewn\u0119 ze zdenerwowania zatrz\u0119s\u0142y mi si\u0119 r\u0119ce i pocisk trafi\u0142 w biodro. Jego si\u0142a wystarczy\u0142a jednak, by bestia zachwia\u0142a si\u0119 na nogach, rycz\u0105c w\u015bciekle.<br \/>\nStw\u00f3r mia\u0142 te\u017c inny problem. By\u0142 atakowany z tak wielu stron, \u017ce nie wiedzia\u0142, co ma robi\u0107. W ko\u0144cu w jego przegni\u0142ej papce podobno zw\u0105cej si\u0119 kiedy\u015b m\u00f3zgiem dosz\u0142o do jakiej\u015b reakcji chemicznej i nieumar\u0142y obruci\u0142 si\u0119 w moj\u0105 stron\u0119, szczerz\u0105c resztki zemb\u00f3w, kt\u00f3re mimo tego nie wygl\u0105da\u0142y na zabawkowe.<br \/>\nNa szcz\u0119\u015bcie dla mnie, kule tkwi\u0105ce w jego cielsku spowalnia\u0142y go nieco, najgorsza by\u0142a ta, kt\u00f3ra uwi\u0142a sobie gniazdko w biodrze, bo ogranicza\u0142a mu ruch lewej nogi, ale i tak by\u0142 niebezpieczny. Z \u0142atwo\u015bci\u0105 jednak omin\u0105\u0142em jego atak i wymierzy\u0142em kopniaka w uszkodzon\u0105 nog\u0119.<br \/>\nZrobi\u0142em, co chcia\u0142em, poniewa\u017c stw\u00f3r zachwia\u0142 si\u0119niebezpiecznie i polecia\u0142 na szpetny ryj. Z chrupni\u0119cia mog\u0142em wnioskowa\u0107, \u017ce jego ryjkowaty nochal w\u0142a\u015bnie zosta\u0142 z\u0142amany. Z reszt\u0105, tworz\u0105ca si\u0119 mniej wi\u0119cej w okolicach owego nochala ka\u0142u\u017ca dziwnej mazi tylko potwierdza\u0142a moj\u0105 tez\u0119.<br \/>\n&#8211; I co, teraz ju\u017c nie jeste\u015b taki wyszczekany? &#8211; Zapyta\u0142 Sylwek \u0142aduj\u0105c ca\u0142y magazynek w \u0142eb stwora. Niestety cz\u0119\u015b\u0107 pocisk\u00f3w trafi\u0142a w okolic\u0119 karku i ramion, tylko 1 czy 2 trafi\u0142y w czerep, ale nie zag\u0142\u0119bi\u0142y si\u0119 wystarczaj\u0105co mocno, by dosta\u0107 si\u0119 do centrum.<br \/>\nWtedy to Marlena niespodziewanie przebieg\u0142a obok Sylwestra, trzymaj\u0105c w r\u0119ku gw\u00f3\u017ad\u017a. Za pewn\u0119 1 z tych, kt\u00f3rych u\u017cywa\u0142a do gry w darta z poprzedni\u0105 fal\u0105 nieumar\u0142ych. Wtedy jednak sta\u0142o si\u0119 to, co do dzisiaj nie daje mi spokoju.<br \/>\nTrupek niespodziewanie podni\u00f3s\u0142 si\u0119 na nogi. Faktycznie, jego nochal by\u0142 dziwnie przekrzywiony, a sp\u0142ywaj\u0105ca z niego g\u0119sta substancja wpada\u0142a g\u0142\u00f3wnie do ryja.<br \/>\nZombie wyda\u0142o bulgotliwy ryk i natar\u0142o na prz\u00f3d. Pech chcia\u0142, \u017ce w\u0142a\u015bnie w tym samym kierunku bieg\u0142a Marlena. Skutek? Wa\u017c\u0105ce za pewn\u0119 kilkadziesi\u0105t, a kto wie czy nie wi\u0119cej cia\u0142o bestii zadzia\u0142a\u0142o troch\u0119 jak w grze mortal combat, czego wynikiem by\u0142 nieplanowany lot mojej \u017cony przez kilkadziesi\u0105t centymetr\u00f3w, zanim jej g\u0142owa i reszta cia\u0142a przy okazji nie natrafi\u0142y na najbli\u017csz\u0105 przeszkod\u0119, kt\u00f3r\u0105 w tym momencie akurat by\u0142a wysoka, przeszklona szafa. Fina\u0142owo Marlena znajdowa\u0142a si\u0119 na ziemi z g\u0142ow\u0105 tkwi\u0105c\u0105 w wybitym przez ni\u0105 sam\u0105 otworze w drzwiach mebla, a paskudne cia\u0142o potwora le\u017ca\u0142o na niej.<br \/>\n&#8211; Nie! &#8211; Rykn\u0105\u0142em i wypali\u0142em 3 razy, celuj\u0105c idealnie w g\u0142ow\u0119. Na moje szcz\u0119\u015bcie trafi\u0142em, bo po chwili bydlak przesta\u0142 si\u0119 rusza\u0107.<br \/>\nNie m\u00f3wi\u0105c nic, Sylwek podszed\u0142 do mnie. Razem, nie bez wysi\u0142ku zepchn\u0119li\u015bmy obecnie umar\u0142ego nieumar\u0142ego z le\u017c\u0105cej.<br \/>\n&#8211; Nie wygl\u0105da to najlepiej. &#8211; Mrukn\u0105\u0142 osi\u0142ek patrz\u0105c na Marlen\u0119.<br \/>\nMusia\u0142em przyzna\u0107 mu racj\u0119. Jej nieplanowany wira\u017c i \u015blizg przez sklep, jeszcze z pasa\u017cerem na gap\u0119 w dodatku nie mog\u0142y zako\u0144czy\u0107 si\u0119 ciekawie, no i tak te\u017c oczywi\u015bcie by\u0142o. Na plecach kobiety znajdowa\u0142o si\u0119 kilka siniak\u00f3w, prucz tego oczywi\u015bcie ubranie mia\u0142a pobrudzone mazi\u0105 z nosa kreatury, ale nie to by\u0142o najgorsze.<br \/>\nObr\u00f3cili\u015bmy j\u0105 na plecy, co skwitowa\u0142a krutkim a\u0142a. Jej twarz wygl\u0105da\u0142a tak, jak po spotkaniu z czym\u015b tfardym i kruchym wsumie to tak by\u0142o. W kilku miejscach by\u0142y wbite od\u0142amki szk\u0142a, kt\u00f3re od razu wyj\u0105\u0142em, ale oczywi\u015bcie nie to by\u0142o najgorsze.<br \/>\nPrzez ca\u0142\u0105 twarz, na ukos, od lewego k\u0105cika ust po prawe ucho ci\u0105gn\u0119\u0142o si\u0119 d\u0142ugie, poszarpane rozci\u0119cie, z kt\u00f3rego ci\u0105gle ciek\u0142a krew, rozmazuj\u0105c si\u0119 na obecnie poblad\u0142ej twarzy. Lewe oko, co dziwne, wygl\u0105da\u0142o na nienaruszone. Za to prawe mia\u0142o ochron\u0119 w postaci nowego, fioletowego kolegi o nazwie Limo. Czo\u0142o by\u0142o obecnie g\u00f3zem, natomiast we w\u0142osach tkwi\u0142o troch\u0119 okruch\u00f3w szk\u0142a. Te, kt\u00f3re wbi\u0142y si\u0119 w g\u0142ow\u0119, pozostawi\u0142y po sobie \u015blady w postaci drobnych kropelek czerwonej cieczy, kt\u00f3ra pozlepia\u0142a w\u0142osy w str\u0105ki.<br \/>\nIm ni\u017cej, tym go\u017cej. Mia\u0142em wr\u0119cz pewno\u015b\u0107, \u017ce \u017cebra mojej ukochanej s\u0105 po\u0142amane. Nawet przez b;luzk\u0119 prawie mog\u0142em zobaczy\u0107 rozliczne siniaki na brzuchu.<br \/>\n&#8211; Kurwa jego pierdolona ma\u0107! &#8211; Zakl\u0105\u0142em czuj\u0105c, jak r\u0119ce zaczynaj\u0105 mi dr\u017ce\u0107. Zawsze tego si\u0119 w\u0142a\u015bnie obawia\u0142em. \u017be co\u015b sobie kurwa zrobi. \u017be co\u015b si\u0119 jej stanie. I to jeszcze w taki spos\u00f3b?<br \/>\n&#8211; Marlena, Marlena! &#8211; M\u00f3wi\u0142em dotykaj\u0105c j\u0105 lekko po twarzy. Z moich oczu niekontrolowanie zacz\u0119\u0142y wycieka\u0107 wielkie \u0142zy.<br \/>\n&#8211; \u017byj\u0119. &#8211; Wyszepta\u0142a cicho krzywi\u0105c si\u0119 przy najmniejszym s\u0142owie.<br \/>\n&#8211; Nie ruszaj si\u0119. Jako\u015b cie zabierzemy. &#8211; Powiedzia\u0142em, teraz ju\u017c nie t\u0142umi\u0105c p\u0142aczu. Mia\u0142em w dupie, co powiedz\u0105 inni. Chocia\u017c, z drugiej strony, co by mieli powiedzie\u0107?<br \/>\n&#8211; Nie umr\u0119 od takiego czego\u015b. Bywa\u0142o, egh, go\u017cej. &#8211; Powiedzia\u0142a, wypluwaj\u0105c krwawy skrzep.<br \/>\n&#8211; Kurwa, kobieto! Nie chc\u0119 nic m\u00f3wi\u0107, ale nie\u017ale ciebie po\u0142ama\u0142o! &#8211; Powiedzia\u0142em, ju\u017c zpanikowany, chyba do granic mo\u017cliwo\u015bci.<br \/>\n&#8211; Nie chc\u0119 o tym wspomina\u0107, ale, przypomnij sobie Savoy. Wtedy znajdowali\u015bmy si\u0119 w o wiele gorszej, sytuacji. Wi\u0119c takie co\u015b, nie ma prawa mnie usun\u0105\u0107, rozumiesz g\u0142upku? &#8211; Zapyta\u0142a, prubuj\u0105c si\u0119 u\u015bmiechn\u0105\u0107. Zrezygnowa\u0142a jednak szypko, gdy ruchy twarzy powodowa\u0142y tylko szypszy wyp\u0142yw krwi z rany.<br \/>\n&#8211; Kurwa, nie chc\u0119 o tym nawet my\u015ble\u0107. &#8211; Wzdrygn\u0105\u0142em si\u0119, lecz co\u015b we mnie opad\u0142o.<br \/>\nFaktycznie, w tym przekl\u0119tym miejscu byli\u015bmy w o wiele gorszej sytuacji. Z reszt\u0105, nie tylko ona. Mimowolnie podrapa\u0142em si\u0119 po lewym przedramieniu, gdzie znajdowa\u0142a si\u0119 du\u017ca, nieregularna blizna. Marlena, widz\u0105c to, wykrzywi\u0142a delikatnie usta, po czym straci\u0142a przytomno\u015b\u0107.<br \/>\n&#8211; Dajcie mi co\u015b, szypko! &#8211; Powiedzia\u0142em. Gdy \u0141ucja rzuci\u0142a mi torb\u0119 zacz\u0105\u0142em j\u0105 przetrz\u0105sa\u0107. Na szcz\u0119\u015bcie apteka by\u0142a czynna, bo w jednym z pakunk\u00f3w znalaz\u0142em bandarze, kt\u00f3re od razu zastosowa\u0142em w odpowiednim miejscu.<br \/>\n&#8211; Jacek. &#8211; Szepn\u0119\u0142a zabujczyni dotykaj\u0105c lekko mojej r\u0119ki.<br \/>\n&#8211; Co? &#8211; Zapyta\u0142em, na co \u0141ucja podesz\u0142a bli\u017cej.<br \/>\n&#8211; Obej\u017c\u0119 j\u0105. Zobaczymy, czy bezpiecznie mo\u017cemy j\u0105 przenie\u015b\u0107 do auta. &#8211; Powiedzia\u0142a dziewczyna przyk\u0142adaj\u0105c delikatnie r\u0119ce do bok\u00f3w mojej \u017cony, obecnie oddychaj\u0105cej w miar\u0119 miarowo.<br \/>\n&#8211; Dzi\u0119ki. Kurwa, co bym bez ciebie, co ona by bez ciebie zrobi\u0142a. &#8211; Odpowiedzia\u0142em, co zkwitowa\u0142a tylko u\u015bmiechem.<br \/>\nNie wiem do ko\u0144ca jak, ale jako\u015b za\u0142adowali\u015bmy si\u0119 do auta. Co prawda by\u0142 problem z w miar\u0119 bezpiecznym po\u0142o\u017ceniem Marleny na tylnej kanapie, ale roz\u0142o\u017cyli\u015bmy fotele i jako\u015b si\u0119 uda\u0142o. Na szcz\u0119\u015bcie, przynajmniej z tego, co mog\u0142em zauwa\u017cy\u0107, nic wi\u0119cej si\u0119 nie dzia\u0142o. Chocia\u017c z drugiej strony, ona zawsze by\u0142a tfarda i ukrywa\u0142a b\u00f3l, puki tylko mog\u0142a.<br \/>\nPodczas jazdy, za kierownic\u0105 oczywi\u015bcie siedzia\u0142 Sylwek, mimowolnie zanu\u017cy\u0142em si\u0119 w wyda\u017ceniach z Savoyu. Zawsze mnie to prze\u015bladowa\u0142o, a teraz, teraz, gdy zosta\u0142o mi to przypomniane tyle razy, to tymbardziej nie mog\u0142em odp\u0119dzi\u0107 tych wspomnie\u0144.<\/p>\n<p>Wcze\u015bniej.<\/p>\n<p>W\u0142a\u015bnie zaparkowa\u0142em Porshe przed wysokim gmachem. Kiedy\u015b, duma miasta \u0141odzi. Obecnie, no c\u00f3\u017c, raczej pustostan. Nie wiem, jakim c\u00f3dem, ale szyby w oknach osta\u0142y si\u0119 ca\u0142e, tak samo jak i tabliczka z dumnie napisanym zamaszy\u015bcie Savoy nad drzwiami.<br \/>\nZMierzy\u0142em wzrokiem budynek. W jakie to miejsca mo\u017cna kurwa ucieka\u0107 przed, hmmm, hord\u0105? Nadal nie mog\u0142em odp\u0119dzi\u0107 wspomnie\u0144 z przed godziny. Jebany ludzki b\u0142\u0105d. Wystarczy\u0142o nie domkn\u0105\u0107 bramy, a nasz, przynajmniej wtedy nasz domek zosta\u0142 napadni\u0119ty przez te \u015bcierwa. Chyba c\u00f3dem nikt nie ucierpia\u0142 przy szalonej ucieczce, z kt\u00f3rej, swoj\u0105 drog\u0105, ma\u0142o pami\u0119ta\u0142em. Za pewn\u0119 dla tego, \u017ce wtedy rz\u0105dzi\u0142a adrenalina.<br \/>\n&#8211; No dobra. Tutaj wydaje si\u0119 bezpiecznie. Patrzcie, jaki dobry stan. &#8211; Powiedzia\u0142em, wskazuj\u0105c knajp\u0119.<br \/>\n&#8211; Wygl\u0105da, ok. &#8211; Mrukn\u0105\u0142 Sylwek z pow\u0105tpiewaniem patrz\u0105c prosto w otwarte drzwi.<br \/>\n&#8211; Niepokoi ci\u0119 co\u015b? &#8211;<br \/>\n&#8211; Popatrz, jak tutaj spokojnie. To nie mo\u017ce by\u0107, albo kapturki tutaj wtargn\u0119li, albo to baza trupk\u00f3w. &#8211;<br \/>\n&#8211; Nie przypominaj mi. &#8211; Wstrz\u0105sn\u0105\u0142em si\u0119 z obrzydzeniem wspominaj\u0105c stare magazyny za \u0141owiczem, kt\u00f3re przyci\u0105ga\u0142y stwory jak magnes. Tylko, \u017ce tam z daleka mo\u017cna by\u0142o wiedzie\u0107, \u017ce b\u0119dzie ich pe\u0142no. Wiecie, do\u015b\u0107 g\u0142o\u015bne d\u017awi\u0119ki i te sprawy.<\/p>\n<p>Czasy obecne.<\/p>\n<p>Z rozmy\u015bla\u0144 o niezbyt przyjemnych zda\u017ceniach wyrwa\u0142 mnie Sylwek.<br \/>\n&#8211; Jacek, id\u017a po Cze\u015bka. Ja tutaj z ni\u0105 zostan\u0119. Lepiej, lepiej jak my jej nie ruszymy. &#8211;<br \/>\nSpoj\u017ca\u0142em k\u0105tem oka na m\u0105 szanown\u0105 \u017con\u0119. Spa\u0142a, albo utraci\u0142a przytomno\u015b\u0107, bo oczy mia\u0142a zamkni\u0119te, a jej klatka piersiowa rusza\u0142a si\u0119 w miar\u0119 r\u00f3wnomiernie. Mia\u0142em nadziej\u0119, \u017ce to tylko sen. Kurwa, mia\u0142em nadziej\u0119.<br \/>\nWysiad\u0142em z auta, kieruj\u0105c si\u0119 do domu. Nie musia\u0142em daleko szuka\u0107. Czes\u0142awa zasta\u0142em w kuchni, podczas przygotowywania nowej porcji lek\u00f3w dla mego braciszka.<br \/>\n&#8211; Czesiek, chod\u017a. &#8211; Poci\u0105gn\u0105\u0142em go delikatnie za r\u0119kaw.<br \/>\n&#8211; Ju\u017c wr\u00f3cili\u015bcie? &#8211; Popatrzy\u0142 na mnie spokojnie, wyci\u0105gaj\u0105c r\u00f3\u017cne \u015bwi\u0144stwa w postaci pigu\u0142ek z pude\u0142ka.<br \/>\n&#8211; Czesiek! &#8211; Nerwowo stre\u015bci\u0142em mu przebieg sytuacji.<br \/>\n&#8211; Nie ma co czeka\u0107. &#8211; Powiedzia\u0142, a na jego twarzy pojawi\u0142o si\u0119 zaniepokojenie.<br \/>\nWr\u00f3cili\u015bmy do auta, ym razem razem. Doktorek bez s\u0142owa zaj\u017ca\u0142 do \u015brodka i pokr\u0119ci\u0142 g\u0142ow\u0105.<br \/>\n&#8211; Nie wygl\u0105da to jako\u015b bardzo \u017ale, ale z drugiej strony, nie wiem jak obra\u017cenia wewn\u0119trzne. Przecie\u017c takie co\u015b mog\u0142o j\u0105 poprostu, &#8211;<br \/>\nPrzerwa\u0142em mu rozpaczliwie, wi\u0119c szypko zaj\u0105\u0142 si\u0119 ostro\u017cnym przenoszeniem Marleny. Ostro\u017cnie wzi\u0105\u0142 j\u0105 na r\u0119ce i znikn\u0105\u0142 w naszej prowizorycznej infirmerii, czy jak tam to mo\u017cnaby nazwa\u0107.<br \/>\nSzczerze? Mia\u0142em w tej chwili ochot\u0119 polecie\u0107 za nim i patrze\u0107, jak b\u0119dzie wygl\u0105da\u0107 sytuacja, ale wiedzia\u0142em, \u017ce Czesio to profesjonalista, kt\u00f3ry nigdy nikogo jeszcze nie zawi\u00f3d\u0142. Oczywi\u015bcie gdy by\u0142y sytuacje niemal\u017ce patosowe, to co innego, ale w sytuacjach cz\u0119sto takich, w kt\u00f3rych inni zawodzili, nasz magik wkracza\u0142 i bum, tutaj rak wyleczony, tutaj nagle kto\u015b odzyska\u0142 w\u0142adz\u0119 w nodze, etc. Oczywi\u015bcie m\u00f3wi\u0142em o czasach z przed wybuchu, ale teraz, teraz te\u017c stara\u0142 si\u0119 jak m\u00f3g\u0142, po mimo tego wszystkiego.<br \/>\nPostanowi\u0142em, \u017ce musz\u0119 zgarn\u0105\u0107 wszystkich do salonu, \u017ceby opowiedzie\u0107 im o naszej przeprawie. Mieli prawo wiedzie\u0107. Oni te\u017c by si\u0119 po\u015bwi\u0119cili.<br \/>\nZ ci\u0119\u017ckim sercem zebrali\u015bmy si\u0119 wszyscy. 9 os\u00f3b. Popatrzy\u0142em na to z dziwn\u0105 melancholi\u0105. Najpierw 12, ptem 11, teraz ju\u017c 10. Na spotkaniu 9, bo Czesiek zajmowa\u0142 si\u0119 nasz\u0105 poszkodowan\u0105, ale nie o to chodzi\u0142o. Ba\u0142em si\u0119, co b\u0119dzie dalej.<br \/>\n&#8211; No dobra. Jak wiecie byli\u015bmy w tej galerii handlowej. Rano wam m\u00f3wi\u0142em. &#8211; Zacz\u0105\u0142em, czuj\u0105c ju\u017c nerwy. Zawsze tak mam. Je\u015bli co\u015b zaprz\u0105ta mi g\u0142ow\u0119, potrafi\u0119 gada\u0107 bzdury.<br \/>\n&#8211; Po prostu chc\u0119 wam opowiedzie\u0107, co si\u0119 tam dzia\u0142o. &#8211; Stre\u015bci\u0142em im przebieg dnia sp\u0119dzonego w tamtym miejscu.<br \/>\nPrzez chwil\u0119 panowa\u0142a cisza. W ko\u0144cu jednak, gdy wszyscy jako\u015b przetrawili uzyskane informacje, zacz\u0119\u0142a si\u0119 standardowa dyskusja.<br \/>\n&#8211; Chwilka. Czyli chcesz nam powiedzie\u0107, \u017ce poczfary nadal mutuj\u0105, tak? &#8211; Zapyta\u0142 Grzesiek z min\u0105 wyra\u017caj\u0105c\u0105 co\u015b po mi\u0119dzy zrezygnowaniem a zdziwieniem.<br \/>\nGrzegorz. Do\u015b\u0107 ciekawa posta\u0107. Kiedy\u015b, op\u0142ywaj\u0105cy w bogactwie biznesmen. Typowy wa\u017cniak. Garniturek, elegancko obci\u0119te, czarne w\u0142osy, wysportowana sylwetka. Obecnie? No cu\u017c, rozbitek, jak my wszyscy. Dobrze przynajmniej, \u017ce zar\u00f3wno wcze\u015bniej, jak i teraz zachowa\u0142 cz\u0142owiecze\u0144stwo, chocia\u017c te\u017c prze\u017cy\u0142 utrat\u0119 \u017cony z nienarodzonym dzieckiem. Zostali, jedn\u0105 z po\u017cywek, co wstrz\u0105sn\u0119\u0142o nim ostro, ale czy mu si\u0119 dziwi\u0119? Skoro na mnie wra\u017cenie, tak ostre robi krzywda brata i teraz \u017cony, to co on musia\u0142 prze\u017cy\u0107?<br \/>\n&#8211; No w\u0142a\u015bnie, tak to wygl\u0105da. Nie wiem, jak si\u0119 to dzieje. Mo\u017ce ten dziwny wirus po prostu rozwija si\u0119? Tak na prawd\u0119 nikt nie wie, co tak na prawd\u0119 wchodzi w jego sk\u0142ad, co zosta\u0142o tam wymieszane. Mo\u017ce to zaplanowany efekt? &#8211; Odpar\u0142em do\u015b\u0107 spokojnie.<br \/>\n&#8211; Zawsze istnieje te\u017c mo\u017cliwo\u015b\u0107, \u017ce oni sami nie do ko\u0144ca wiedzieli, co stworzyli. Do dzisiaj nie potrafi\u0119 zapomnie\u0107 koronawirusa. A jak ucich\u0142o jedno, wybuch\u0142o drugie. Mam na my\u015bli wojn\u0119. No a oczywi\u015bcie w trakcie wojny dostali\u015bmy tak c\u00f3downy prezent. &#8211; Powiedzia\u0142a ironicznie Sylwia, patrz\u0105c na nas wyzywaj\u0105co.<br \/>\nNo w\u0142a\u015bnie, Sylwia. Dwadzie\u015bcia kilka lat, d\u0142ugie, ciemne w\u0142osy, niebieskie oczy, raczej wysoka i szczup\u0142a. Chcia\u0142a by\u0107 weterynarzem. Niestety, obecnie, gdyby chcia\u0142a, conajwy\u017cej mog\u0142a by leczy\u0107 trupki, bo raczej zwierz\u0119ta poucieka\u0142y do las\u00f3w, albo sko\u0144czy\u0142y jako pokarm dla naszych o\u017cywie\u0144c\u00f3w.<br \/>\n&#8211; Bardziej niepokoi mnie, zachowanie trup\u00f3w. Zw\u0142aszcza tych, kt\u00f3re dzisiaj widzieli\u015bcie. Mutanty, no to mutanty, tutaj wszystko jest mo\u017cliwe. Ale, czy tylko ja mam wra\u017cenie, \u017ce oni chc\u0105, odzyska\u0107 dawne umiej\u0119tno\u015bci, kt\u00f3re mieli za \u017cycia? &#8211; Zapyta\u0142 Grzesiek.<br \/>\n&#8211; Te\u017c kompletnie nie rozumiem tego, co si\u0119 dzisiaj dzia\u0142o. Tamten gliniarz autentycznie chcia\u0142 wystrzeli\u0107. Przynajmniej tak to wygl\u0105da\u0142o. No a ci cichociemni? Twoja teoria mo\u017ce mie\u0107 nawet sens. &#8211; Odpar\u0142 Sylwek.<br \/>\n&#8211; Mnie jednak bardziej niepokoj\u0105 mutanci. To, \u017ce zachowanie zwyk\u0142ych si\u0119 zmienia, wiedzieli\u015bmy od jakiego\u015b czasu. Pocz\u0105tkowo wlok\u0142y si\u0119 bezcelowo, ewentualnie \u017cywi\u0105c si\u0119 tym, co znalaz\u0142y, a obecnie? Szypkie kurestwa, niekt\u00f3re potrafi\u0105 skaka\u0107, w jakim\u015b tam stopniu u\u017cywa\u0107 r\u0105k. Ale ci zmutowani, mog\u0105 stanowi\u0107 obecnie najwi\u0119kszy problem. &#8211; Powiedzia\u0142em.<br \/>\n&#8211; Widzisz. I tutaj docieramy do tego, co nazywam wielk\u0105 niewiadom\u0105. Po dzisiejszym wypadzie z reszt\u0105, chyba jestem w stanie uwierzy\u0107 nawet w to, \u017ce trupki zaczn\u0105 formowa\u0107 jakie\u015b klany czy co\u015b jeszcze lepszego, miasta nawet! Nie wiem czemu, ale co\u015b tutaj wygl\u0105da, po prostu, wiecie. Przynajmniej ja pocz\u0105tkowo czu\u0142am si\u0119 jak w jakim\u015b filmie o trupach. Ale czy na tych filmach dziej\u0105 si\u0119 takie rzeczy? &#8211; Zapyta\u0142a dot\u0105d cicho siedz\u0105ca \u0141ucja.<br \/>\n&#8211; Do czego zmierzasz? &#8211; Zapyta\u0142em zaciekawiony. Z reszt\u0105, nie tylko mnie zaciekawi\u0142y spostrze\u017cenia naszej zabujczyni.<br \/>\n&#8211; Po prostu, popatrzcie na fakty. Kiedy\u015b nikomu nawet sie nie \u015bni\u0142o, ze takie co\u015b, jak zombie jest mo\u017cliwe, a tu prosz\u0119, jednak jest. To skoro tak, to czy mamy jakiekolwiek mo\u017cliwo\u015bci, \u017ceby pozna\u0107 mo\u017cliwo\u015bci takich, nieumar\u0142ych? &#8211;<br \/>\n&#8211; Czy ty w\u0142a\u015bnie chcesz zosta\u0107 filozofk\u0105, tak? &#8211;<br \/>\n&#8211; Spierdalaj. Po prostu chodzi mi o to, \u017ce przynajmniej ja chcia\u0142a bym pomonitorowa\u0107 jako\u015b zachowanie. Moim zdaniem zaczynaj\u0105 odzyskiwa\u0107 cz\u0119\u015bciowo swoje dawne umiej\u0119tno\u015bci. &#8211;<br \/>\n&#8211; No dobra, a zmutowani? &#8211;<br \/>\n&#8211; Nie dajesz spokoju z tymi mutantami. Nie wiem. Mo\u017ce zmiany dla jednych s\u0105 na tyle drastyczne, \u017ce organizm szaleje i dzieje si\u0119 z takimi to, co si\u0119 dzieje? Mo\u017ce to jaki\u015b nowy szczep wirusa?<br \/>\n&#8211; Wiesz co? Mi si\u0119 wydaj\u0119, \u017ce wszystko zacz\u0119\u0142o si\u0119 od, Savoyu. &#8211;<br \/>\n&#8211; Kurwa. Jak s\u0142ysz\u0119 to s\u0142owo, to, sam wiesz. Nie chc\u0119 tego prze\u017cywa\u0107 ponownie, ale, to tam zauwa\u017cyli\u015bmy pierwsze zmiany.<br \/>\n&#8211; No dobra. Ale, najwa\u017cniejsze. Co robimy? &#8211; Zapyta\u0142 si\u0119 milcz\u0105cy do t\u0105d Krystian.<br \/>\nKrystian. Z wygl\u0105du typowy dres. Wsumie taki te\u017c by\u0142. Wiecie. Narkotyki, piwko, ucieczki z domu, ale pokaza\u0142, \u017ce jest warto\u015bciowym cz\u0142owiekiem, gdy podczas pierwszej fali stara\u0142 si\u0119 obroni\u0107 swoich. Z drugiej strony, jego ojczulek w wi\u0119zieniu i matka wyszydzaj\u0105ca syna, bo nie jest taki, jak ona chce nie u\u0142atwiali mu sprawy, prawda? Ale wierzcie mi. Gdyby kto\u015b z was spotka\u0142 takiego jak on \u0142ysego draba w sk\u00f3rzanej kurtce i z r\u0119kami pokrytymi tatua\u017cami, no raczej nikt nie chcia\u0142 by z takim zadziera\u0107.<br \/>\n&#8211; Moim zdaniem, \u0141ucja ma racj\u0119. Ci\u0119\u017cko to b\u0119dzie zrobi\u0107, ale wartoby poopserwowa\u0107 sytuacj\u0119. Powiedzia\u0142em po chwili milczenia.<br \/>\n&#8211; Jak to widzisz? &#8211; Zapyta\u0142 Krystek z pow\u0105tpiewaniem w g\u0142osie.<br \/>\n&#8211; Cu\u017c. Po prostu zrobimy warty. Podw\u00f3rko to wsumie do\u015b\u0107 dobre miejsce opserwacji. Ewentualnie, gdy kto\u015b b\u0119dzie wychodzi\u0107 do miasta, po prostu b\u0119dziemy musieli by\u0107 bardziej uwa\u017cni w opserwacji trupk\u00f3w. &#8211;<br \/>\n&#8211; No tak. Jeszcze uwa\u017caj, \u017ceby\u015b nie do\u0142\u0105czy\u0142 do tej nowej partii politycznej, a wszystko b\u0119dzie \u015bwietnie. &#8211;<br \/>\n&#8211; Dobrze wiesz, \u017ce teraz, bez ryzyka nie ma ko\u017cy\u015bci. &#8211; Prychn\u0119\u0142a \u0141ucja patrz\u0105c na dresa wyzywaj\u0105co.<br \/>\n&#8211; Wiem. Tylko, po prostu to wszystko jest, dziwne. Nie potrafi\u0119 si\u0119 w tym odnale\u015b\u0107. &#8211; Wyzna\u0142 po chwili.<br \/>\n&#8211; My\u015blisz \u017ce kto\u015b mo\u017ce? No to ci powiem, \u017ce nie. Ale trzeba robi\u0107, co si\u0119 da, bo je\u015bli wszyscy byli by tacy, to, &#8211;<br \/>\n&#8211; Dobra, do\u015b\u0107! &#8211; Krzykn\u0105\u0142em uderzaj\u0105c pi\u0119\u015bci\u0105 w st\u00f3\u0142. By\u0142y granice mi\u0119dzy dyskusj\u0105 a k\u0142utni\u0105. A tej drugiej wola\u0142em unika\u0107, zwarzywszy na sytuacj\u0119.<br \/>\n&#8211; Za tem, w skr\u00f3cie. Musimy zaj\u0105\u0107 si\u0119 opserwacj\u0105 terenu. Nie chcemy zosta\u0107 zaskoczeni w trakcie snu, prawda? Kto wie, czy za jaki\u015b czas nie naucz\u0105 si\u0119 powiedzmy wy\u0142amywa\u0107 zamki. Po tym, co dzisiaj widzia\u0142em, chyba uwierz\u0119 we wszystko. &#8211; Skwitowa\u0142em.<br \/>\nWszyscy, cho\u0107 niech\u0119tnie, ale zgodzili si\u0119 na ten plan. Mnie on te\u017c si\u0119 nie podoba\u0142, ale, jak to mawiaj\u0105, lepszy rydz, ni\u017c nic. Wola\u0142em, z reszt\u0105 jak i my wszyscy wiedzie\u0107, co si\u0119 dziej\u0119, ni\u017c pewnego dnia obudzi\u0107 si\u0119 z pokrak\u0105 siedz\u0105c\u0105 na brzuchu, kt\u00f3ra w\u0142a\u015bnie szykuje si\u0119 do zatopienia swoich o\u015blinionych zemb\u00f3w w mojej szyii, albo, nawet nie my\u015bla\u0142em o tym, co jeszcze takie spaczone potwory mog\u0142y by zrobi\u0107.<br \/>\nWola\u0142em nie my\u015ble\u0107 o tym, co b\u0119dzie, po prostu zaj\u0105\u0142em si\u0119 sprawami bierz\u0105cymi. Oczywi\u015bcie pierwszym, co zrobi\u0142em by\u0142o udanie si\u0119 do naszego prowizorycznego gabinetu lekarskiego.<br \/>\nZ do\u015b\u0107 mocno bij\u0105cym sercem otworzy\u0142em drzwi. Niby wszystko wygl\u0105da\u0142o w miar\u0119 normalnie. To znaczy, bez specjalnego majdanu tak cz\u0119sto widzianego w szpitalach. Czesiek siedzia\u0142 na krze\u015ble, oddychaj\u0105c g\u0142\u0119boko. Podszed\u0142em do niego niecierpliwie.<br \/>\n&#8211; I jak? &#8211; Zapyta\u0142em, dusz\u0105c w zarodku najgorsze przeczucia.<br \/>\n&#8211; Mog\u0142o by\u0107 go\u017cej. &#8211; Odpar\u0142, wyci\u0105gaj\u0105c z kieszeni paczk\u0119 papieros\u00f3w.<br \/>\n&#8211; Czyli? &#8211; Nie dawa\u0142em spokoju.<br \/>\n&#8211; Co ci b\u0119d\u0119 ukrywa\u0107. \u017bebra po\u0142amane, wstrz\u0105s m\u00f3zgu, ale takto, nic wielkiego. Nic, z czego nie mog\u0142a by si\u0119 wyliza\u0107. &#8211;<br \/>\nOgarn\u0119\u0142a mnie gwa\u0142towna fala ulgi. Oczywi\u015bcie wiadomo, lepiej, jakby NIC si\u0119 nie sta\u0142o, ale ju\u017c lepsze to, ni\u017c powa\u017cne rzeczy, prawda?<br \/>\n&#8211; A Rafa\u0142? &#8211;<br \/>\n&#8211; No w\u0142a\u015bnie. Nadal nie wiem, jak to si\u0119 dzieje. Tak jakby jego organizm, walczy\u0142 z wirusem.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Moje kroki odbija\u0142y si\u0119 g\u0142uchym echem na zakurzonym dywnie, kt\u00f3ry pokrywa\u0142 posadzk\u0119 galerii handlowej. Rozgl\u0105da\u0142em si\u0119 na boki. Troch\u0119 po to, \u017ceby zobaczy\u0107, czy nic ciekawego nie chodzi po koryta\u017cu, by patrolowa\u0107 go, niczym Wigilozaury w Aretuzie, albo, co wa\u017cniejsze, czy nie znajd\u0119 czego\u015b warto\u015bciowego, albo co\u015b po prostu nie przykuje mojej uwagi. Oczywi\u015bcie, co\u015b&hellip; <a class=\"more-link\" href=\"https:\/\/patesopowiadania.s.elten.blog\/?p=307\">Czytaj dalej <span class=\"screen-reader-text\">\u015awiat, kt\u00f3ry upad\u0142, creepy pasta. Cz 2.<\/span><\/a><\/p>\n","protected":false},"author":308,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[9],"tags":[],"class_list":["post-307","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-creepy-pasty","entry"],"elten_commentscount":10,"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/patesopowiadania.s.elten.blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/307","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/patesopowiadania.s.elten.blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/patesopowiadania.s.elten.blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/patesopowiadania.s.elten.blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/308"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/patesopowiadania.s.elten.blog\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=307"}],"version-history":[{"count":8,"href":"https:\/\/patesopowiadania.s.elten.blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/307\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":318,"href":"https:\/\/patesopowiadania.s.elten.blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/307\/revisions\/318"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/patesopowiadania.s.elten.blog\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=307"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/patesopowiadania.s.elten.blog\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=307"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/patesopowiadania.s.elten.blog\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=307"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}