Biały Królik, creepy pasta.

Podobno, nic nie dzieje się bez przyczyny. Każde zdażenie ma swój powód, którego czasem po prostu, nie widzimy.

Ostatnio w naszym mieście panuje dość, napięta atmoswera. Bynajmniej nie chodzi o narkomanów, pedofili, czy niekompetencje głowy na stołku, jak nazywamy naszego prezydenta, sprawa jest o wiele, ciekawsza oraz, dziwniejsza.
W ciągu ostatnich tygodni umierają ludzie. Wiem, co sobie za chwilę pomyślicie. Taka jest kolej rzeczy. Jest to jak najbardziej prawda. Tyle, że tutaj, nie wygląda to, typowo.
Pierwszy raz zdażył się mniej więcej miesiąc temu. Wracałem od znajomego, który pomagał mi wyreulować zmodowany silnik w moim Audi, taka moja mała fanaberia. Było już trochę ciemno, ale widoczność nie była najgorsza. Spokojnie kierowałem się w stronę domu, okazjonalnie przyspieszając, by usłyszeć dźwięk silnika auta, gdy nagle, pod jednym ze sklepów zobaczyłem coś dziwnego. Jakaś jaśniejsza od reszty plama.
Zaciekawiony, postanowiłem podjechać troszkę bliżej, by przekonać się, czym to jest. No i się przekonałem. Na ziemi leżało ciało. Ciało człowieka, który w tym momencie był ewidentnie martwy. Leżał na plecach z wywalonym na brodę językiem, z wyrazem absolutnego przerażenia na twarzy. Nie czekałem na nic, po prostu zadzwoniłem na 112 i opowiedziałem, co widziałem. Muszę przyznać, uwineli się stosunkowo szybko. Zapytali mnie o kilka rzeczy, standard, po czym zabrali zwłoki. Mogę przysiądz, że w trakcie całej akcji niedaleko mignęło mi coś białego, jakby, królik.
Nie będę tu mówić o moich przemyśleniach czy strachach, które miałem po zobaczeniu ciała. Wszyscy raczej wiemy, jak człowiek zachowuje się w takiej sytuacji, a po za tym, nie chodzi mi o sztuczne podkręcanie atmoswery, ponieważ chcę skupić się na faktach.
Akcja przeszła dość zwyczajnie, jak na coś takiego. Jakieś informacje w mediach, coś przekazywane drogą ustną, jak to w miastach. Jakiś czas później jednak ja, oraz cała nasza społeczność mogli "podziwiać" w mediach kolejną, podobną sytuację.
Pod ławką w parku znaleziono ciało. Wszystko podobnie, jak za pierwszym razem. Trup na plecach, jęzor wywalony, twarz w wyrazie przerażenia maksima. Śladów brak, tylko gdzieś, na granicy wzroku mignął komuś biały cień, jakby, królik.
Sytuacji było co raz więcej, aczkolwiek nigdy nie było ich w ilościach olbrzymich. Zawsze jednak okoliczności wyglądały dokładnie tak samo. Zwłoki na plecach, wywalony język, wyraz twarzy strach edition, biały królik na granicy wzroku, choć niektórzy nic o nim nie wspominali. Zakładam, że widzieli go, tylko ich mózg nie zarejestrował tego widoku, albo, co bardziej prawdopodobne, nie zwracali uwagi patrząc w ekrany smartfonów, by zobaczyć najnowszego Tiktoczka.
Minął miesiąc od momentu, w którym znalazłem pierwszego trupa. I wiecie, co wam powiem? Żałuję tylko jednego. Że dałem się namówić na wywoływanie demonów po pijaku ze znajomymi. Bo z zabawy zrobił się koszmar. A ja wiem, że ON w końcu przyjdzie i po mnie, ale najpierw pozwoli, bym zamienił się we wrak samego siebie. Wszystko ma swoją przyczynę, a najbardziej niepozorna rzecz może okazać się kluczowa, tyle wam powiem.
Czuję, że moje dni są policzone, dlatego, nawet nie będę mówić przepraszam. Po pierwsze, że nie jest to typowa, zmyślona bajeczka, a po drugie, wiem, że to nic nie da. I tak będę się smażyć w piekle. I pewnie mi się należy. Każdy powinien brać odpowiedzialność za swoje czyny. Chyba właśnie coś mignęło mi przed monitorem. Idę zamknąć okno. Ale to wywoływanie demonów po pijaku to nie był dobry powtfsgwasf.

5 komentarzy

Skomentuj lalar123 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

EltenLink