12. Nigdy się nie wycofam!

Jechaliśmy naprawdę długo, coś około 8 czy 9 godzin. Wkońcu dojechaliśmy do miasta San-Cot. Co dalej? Zapytałem zaciekawiony, gdy tata zatrzymał auto przed portem. Pujdę wynająć prom do Kiarre. Odpowiedział tata. Do Kiarre? To gdzie my właściwie! Zapytał Max. Do Quennsette, a że najbliżej będzie z Kiarre, to tak zrobimy. Objaśnił ojciec wychodząc z wozu.… Czytaj dalej 12. Nigdy się nie wycofam!

11. Wszystko, co możliwe, obraca się w klepsydrze!

I jak wasza podruż? Zapytał pan Davidson gdy usiedliśmy na krzesłach. Wypuszczony przed chwilą z kuli, Flash leżał mi na kolanach, popiskując z żatka, gdy domagał się pieszczoty. No tak. Powiedział Max demonstrując starcowi klucz z Hazeldale. No no. Pokiwał głową nasz rozmówca. Zaraz to zawojujecie całą Tangerię. Dodał i uśmiechnęliśmy się. A u pana… Czytaj dalej 11. Wszystko, co możliwe, obraca się w klepsydrze!

10. Kto pod kim dołki kopie, sam w nie, nie wpada?

Popędziliśmy wieżchowce do drogi. Po kilku godzinach, gdy już z ich pysków zaczęła toczyć się piana na szczęście byliśmy już dość blisko zamku. Nie wiadomo czemu, królowa Alandra postanowiła wybudować go w Grotenie, przy granicy z Mamią. Dawało nam to dogodną lokalizację do walki, ale utrudniało często życie codzienne z powodu deszczu, który padał tam… Czytaj dalej 10. Kto pod kim dołki kopie, sam w nie, nie wpada?

9. Czas rozkręcić imprezę!

Gdzieś, głęboko w Quennsette. Perspektywa Jacoba. Panie mój. Powiedziałem z uwielbieniem do siedzącego na siwym Pegastormie człowieka, jadącego na czele. My jechaliśmy na dostojnych Thundercoltach. Te majestatyczne rumaki były za razem piękne jak i silne, więc idealnie nadawały się na wieżchowce. Tak? Zapytał nasz przywódca. Wiadomo coś na temat Alexis? Zapytałem. Narazie nie. Odpowiedział owijając… Czytaj dalej 9. Czas rozkręcić imprezę!

8. Do dwuch razy sztuka!

Lily wood. Powiedziałem ledwo żywy po przekroczeniu progu budynku szpitala. Co z nią? Kim dla niej pan jest? Zapytał spokojnie lekarz stojący za ladą recepcji. Obok niego stał stwór, którego możnaby określić prostym słowem. Kobieta. Był to Domestress, bardzo często wykożystywany przez lekarzy. Kuzyn, jestem Lucas Wood! Krzyknąłem lekko wściekły na mężczyznę. Spokojnie. Powiedział klikając… Czytaj dalej 8. Do dwuch razy sztuka!

7. Zostaw te Embirdy!

Gdy już trochę odpoczęliśmy zaczęliśmy rozmowę z trenerem, którego widzieliśmy w lesie. Jak to było z tymi Pandourbitami? Zapytała zaciekawiona Lilka. Eh. Weztchnął chłopak. Tak wogule jestem Zack. Zaatakowały mnie, bo chciałem złapać jednego ze stada. Gdy zaatakowałem lidera wpadły w szał i mnie poturbowały, widzieliście może gdzieś mojego? Nie zdążył dokończyć, ponieważ do hotelu… Czytaj dalej 7. Zostaw te Embirdy!

6. Walka o pierwszy klucz!

Nastała noc. Lily zasnęła dosyć szybko. Jeszcze rozmawialiśmy po powrocie do pokoju. Wkońcu położyliśmy się i o ile Morfeusz obiął moją kuzynkę, to do mnie sen nie przychodził przez dosyć długi czas. Wszystko przez myśli, które mnie męczyły. Myślałem o tym, co się działo dzisiaj, Shadowowie i cała reszta. Ostatecznie także nie zadzwoniłem do taty,… Czytaj dalej 6. Walka o pierwszy klucz!

5. Co się tutaj dzieje!

Wyszliśmy z hotelu późnym wieczorem. Słońce chyliło się już ku zachodowi, jednak postanowiliśmy z Lily, że musimy potrenować przed czekającym nas wyzwaniem. Misiek musi być gotów na walkę! Powiedziała trenerka wypuszczając stworka z kuli. Rozejżał się na około i warknął. Reks, zacząłem ale Leaf zeskoczyła mi z ramienia i zaćwierkała bojowo. L Leaf? Zapytaliśmy równocześnie… Czytaj dalej 5. Co się tutaj dzieje!

4. Jak się łapie manamona?

Perspektywa Anonima. Znowu. Pomyślałem przekładając papiery na biurku. Kolejny, nędzny, nic nie warty dzień. Czemu tak mówię? No cuż. Jakby to ująć. Nudno tu u was, dla tego powołałem organizację do życia. Oczywiście, wy nic nie wiecie, więc zapraszam na historii lekcję. Sytuacja wygląda tak. Nie jestem człowiekiem. To jest najważniejsze. Kim albo czym jestem,… Czytaj dalej 4. Jak się łapie manamona?

3. Szalony dzień cz2

Po obiedzie poszedłem jeszcze raz na prerię, żeby może zdobyć nowego członka drużyny. Gdy jednak chodziłemw trawie zobaczyłem coś brązowego zakopanego pod źdźbłami. Z ledwością to wyciągnąłem. Było to jajo manamona!
Jak myślisz, co się z niego wykluje? Zapytałem szczeniaka który szedł obok mnie.
Muto. Szczeknął obwonchując jajko. Gdy chciałem wsadzić je do plecaka zaczęło się trząść!
Wykluwa się? Już? Teraz? Zapytałem się głupio.
Tym czasem jajko drżało coraz mocniej. Nagle pękło z głośnym trzaskiem, a w moich dłoniach siedział maleńki ptaszek, który gdy tylko mnie zobaczył odfrunął z piskiem.