Ocknąłem się po jakimś czasie. Byłem związany energetycznym sznurem przytwierdzonym do buczącego urządzenia.
Sprawdziłem godzinę. Zostało mi jeszcze 2 i pół godziny. Po chwili usłyszałem głosy.
Podłączyłeś? Zapytał się ochrypły głos, nalerzący tego byłem pewien do szefa oprychów.
Jeszcze nie! Odparł inny, zimny i twardy głos, zcałą pewnością nie był to głos ludzki ani smoczy.
Po chwili rozległ się dźwięk ciosu, głuchy jęk i do pomieszczenia wszedł szef bandytów z dziórą w czole.
Prolog i wstęp
Witam! Będzie to opowiadanie dosyć dziwne, ale fantasy i w przyszłości. Zapraszam!
Prolog.
Nad miastem Argonith właśnie wstawał nowy dzień. Mieszkańcy budzili się, a w zaroślach było słychać wrzaski