Światło i ciemność, część 7

Tym czasem, gdzieś w Mossdeep city, głęboko w kompleksie jaskiń.
Uśmiecham się lekko, podrzucając w dłoni dziwny, szaro czarny poke ball. To już czas. Myślę. Biorę głęboki oddech i z całej siły rzucam kulą.
Potężna świetlna eksplozja tworzy sylwetę stwora, który siedział w tej kulce kilkaset lat. Wreszcie, Archeops może rozprostować skrzydła. Nie jest to zwyczajny stwór tego gatunku. Całe jego ciało jest czarne. Ma wielki czób na głowie. O to król Archeopsów, pierwszy Archeops, który powstał ze skał, wiatru i porzuconych piór. Król tyran, niczym powietrzny t-rex, gotowy do akcji.
Zniszcz Rayquazę! Wydaję mu polecenie, patrząc prosto w jego wielkie, czarne ślepia.
Stwór ryczy głośno. Rozwija gigantyczne, czerwone jak krew skrzydła. Kilka piór odrywa się i upada na ziemię z dziwnym trzaskiem. Archeops tym czasem macha skrzydłami coraz szybciej. Wiatr, który przy tym się tworzy jest wprost tajfunem. Wreszcie, bestia wzbija się w przestforza. Otwieram okno i patrzę, jak gigantyczny ptak wylatuje w ciemność. Śmieję się głośno i maniakalnie. Mój plan jest bliski spełnienia!
Zdobycie jego zajęło mi wiele lat. Dopiero rok temu dostarczyli mi ten starożytny pokeball, w którym jaskiniowcy zamknęli ptaszka. Teraz z wdzięczności, będzie mi pomagał. A ja, pomogę jemu stać się najpotężniejszym pokemonem na planecie ziemii.

Perspektywa Normana.
Odciągam na moment Ellie od zgiełku, muszę z nią zamienić słówko.
Zostawiłaś Melianę, Jasona, Susan, Ali, żona przerywa mi z lekkim uśmiechem.
Nie. Oni też poszli szukać Marcusa. Odpowiada mi. Wiem, że mogę być spokojny.
To dobrze. Odpowiadam i wracamy w wir walki.
Foreman, walka w ręcz w Steelixa! Megafon, wybuch dźwięku w Infernapea, Drake smoczy puls, też na Infernapea! Wydaję polecenia.
Feniks, ognisty filar na Steelixa! Mozotus, kolosalne kruszenie na Golurka! Ellie wypuszcza swojego Tyranitara, który natychmiast podbiega do wrogiego ducha. Bez wysiłku podnosi go za nogi i brutalnie rzuca o ścianę stacji. Podchodzi zaraz do dziury, którą Golurk stworzył ciałem, i zaczyna go okładać serią precyzyjnych ciosów nogami, z których każdy wydaje się potężniejszy. Duch prubuje coś zdziałać za pomocą dynamicznego ciosu, lecz Tyrek poprostu zacisnął kły na tych pięściach i duch musiał ulegnąć. Jego trener zawrócił go do pokeballa.
Tym czasem Steelix ma wielkie problemy. Zarówno Foreman jak i Feniks rzucili się na niego. Wąż zaczął się toczyć, lecz w jednej chwili kopniak Slakinga odrzuca go daleko, daleko. Żeby tego było mało, z dzioba pokemona mojej żony wylatuje płomień tak gorący, że asz biały. Dogania węża i wbija się w niego z całą mocą. Stalowy pokemon ryczy z piekielnego bólu. Co prawda udaje mu się trafić Altarię smoczym ogonem, lecz było już zapóźno. Przypadkowy wybuch ognia pomocnego Infernapea wręz usmażył węża. Sam Infernape musiał odeprzeć Megafona i Drakea. Jakoś sobie radził, ale to moi podopieczni spychali go do tyłu.
Infernape, mega podmuch na Dra, zaczyna trener małpy. Głos uwiązł mu w gardle i z szeroko otwartymi oczami patrzy się w górę.
Ciemność. Tylko to nagle było widać. Po chwili, gdy nasze oczy przystosowały się do mroku zobaczyliśmy TO. Gigantyczny, czarny pokemon leciał nad nami. Skątś znałem tą sylwetkę.
Padnij! Jednocześnie mówimy ja, Ellie i wszyscy Escallionowcy. W tej samej niemal chwili z dzioba ptaka wylatuje kolosalny głaz, który gdy dotknął ziemi natychmiast eksplodował.
Pył, huk, wrzask, ryk, pisk. Istne pandemonium. Gdy się to jakoś uspokoiło zobaczyłem, że wszystkie pokemony leżą w losowych miejscach, kompletnie nieprzytomne. Zawracamy je do balli. Ptaszysko tym czasem znika gdzieś w powietrzu.
Co, co, co to było? Moja druga połówka wciąga powietrze ostrożnie, jakby to był trujący gaz. Widzę po niej, że jest przerażona.
Nie wieem. Odpowiadam z drżącym głosem. Tym czasem nasi rywale zdążyli pouciekać.
Leppiej wraccajmmmy do auutta. Ellie ściska mnie za rękę z całej siły. Czuję jej strach, lecz już się uspokaja.
Gorsze rzeczy widzieliśmy. Mówię jej z delikatnym uśmiechem.
Np tamten piekielny Arche, Moja żona urywa, patrząc na mnie rozszeżonymi ze zdziwienia oczami.
Archeops! Mówimy w tym samym momęcie.
Już wiem, czemu wydawał mi się znajomy. Mówię, już podczas naszej drogi powrotnej do auta.
To był ON, napewno! To jedyny czarny Archeops! Odpowiada mi ożywiona nagle Ellie.
Przed autem tym czasem stoi nasza wesoła kompania oraz acet w czarnym płaszczu. Od razu go z Ellie poznaliśmy.
Marcus, kopę lat! Mówię ściskając jego dłoń.
Norman, Ellie, co wy tu robicie! Odpowiada naszprzyjaciel radośnie.
Escallion. Odpowiada moja żona, na co mężczyzna się krzywi.
Znowu oni. Odpowiada smętnie. Defford? Pyta, a my kiwamy głowami.

9 komentarzy

  1. nie no legenda to legenda, A archeops to nawet psełdo legenda nie jest, więc pomimo że stary to i tak łatwa walka raczej nie powinna być 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *