Światło i ciemność, część 6

Deszcz wali w szyby jak rozwścieczony Tauros ogonem w drzewo. Jedziemy w milczeniu. Wkońcu Meliana przerywa ciszę.
Gdzie jedziemy? Pyta trenerka. Jej głos jest dość opanowany.
Defford. Odpowiada jej Gaia, patrząca w lusterką.
Po co? Nie ustępuje dziewczyna.
Ehh. Wzdycham. Musimy im wszystko wytłumaczyć, wszak są w to wplątani.
Tak. Wzdycha Ellie opierająca policzek o moje ramie.
Więc, kilka lat temu w Hoenn została założona fundacja Escalion INC. Zajmowali i zajmują się nadal eksperymentami na pokemonach. Zrobili i robią takie rzeczy, o których nam nigdy się nie śniło.
Wymuszone ewolucje, sztuczna mega ewolucja, wymyślanie ataków za pomocą bolesnych elektrowstrząsów, takie podobne. Podięła wątek Gardevoir.
Kilka miesięcy temu uwolniliśmy z tamtąt kilka pokemonów. Między innymi jego. Mówi dalej Ellie wyciągając z torby ball. Z kuli po krudkim błysku światła materializuje się mały, zielony gad, który szybkim ruchem wspiął się na kolana Meliany i zaczął cicho mruczeć.
Jak wy to możecie? Pyta nagle Jason.
Ale co? Pytam zdziwiony.
No jedno z was zaczyna, drugie kontymuuje a trzecie kończy. Odpowiada ze śmiechem mężczyzna.
Praktyka Jason, praktyka. Śmiejemy się ale zaraz poważniejemy.
Ten Treecko był poddawany okropnym eksperymentom. Wstrzykiwali mu różne mutageny i inne substancje psychoaktywne, by pobudzić reakcje organizmu. Spowodowali na przykład to. Psychiczna pokemonka podniosła główkę jaszczura, odsłaniając dużą, granatową plamę.
Co to? Pyta Susan ostrożnie dotykając stworzenie po tym miejscu. Stworekliże ją w dłoń, naco kobieta się uśmiecha.
Jest to sztucznie stworzony gruczoł, który dodaje mu energii. Poprostu mniej śpi i ma więcej siły, ale dajemy mu leki powstrzymujące działanie tego organu.
Czemu? Pyta Jason.
Jest to niebezpieczne. Raz przy ataku dostał wysokiej gorączki. Prawda, pokonał przeciwnika, lecz tydzień przeleżał w łóżku na lekach. Odpowiadam ze smutkiem spoglądając na startera, który właśnie zwinął się w kulkę i zasnął.
Polubił cię. Mówi do dziewczyny Ellie. Jest nieufny, a on wyczówa intencje.
Słodki jest. Trenerka głaszcze stworka po główce.
Dobra. Mówię po chwili zatrzymując samochód. Muszę wysiąść i wynająć prom. Mówię i wysiadam.
Ile mamy zapłacić? Pyta Jason.
Nie musicie płacić. Mamy znajomego, który nam załatfia przejazdy promem za darmo. Odpowiada mu moja żona.
Tym czasem ja wysiadłem z auta i skierowałem się do budki biletowej. Stał przy niej ciemno ubrany człowiek w czarnej bluzie z zapinką w kształcie Tyranitara. Odrazu poznałem, kto to może być.
On także mnie zaóważył i ze złośliwym uśmieszkiem sięgnął po pokeballa. Ja miałem już gotową kulę w dłoni. 2 błyski i oto na ulicy stały już Draco i masywny humanoid trzymający w rękach wielkie, betonowe filary.
Konkeldurr, bierz go! Mówi członek Escalion.
Draco, psychiczne kły! Odpowiadam. Smok błyskawicznie wgryzł się w prawą nogę walczącego, który zaczął ryczeć z powodu ogromnego bólu.
Nie daj się mu, rzut betonem! Krzyczy przeciwnik. Stwór z Unovy błyskawicznie cisnął betonem w kierunku smoka. Drampa ominął zagrożenie, lecz niecałkiem. Smok zaryczał z bólu. Jego ogon został przygwożdżony do bruku przez filar.
Pozbądź się tego, żelazny ogon! Mówię.
Centro cios! Odpowiada oponent. Smok szybkim ruchem świecącego ogona rozciął beton jak nóż przebija się przez kostkę masła. Walczący zato z pokrytą białym blaskiem pięścią zaczął szarżować na Alolańskiego pokemona. Gdy brał zamach wrzasnąłem.
Teraz! Lodowy promień! Smok w ułamku sekundy uformował wiązkę niebieskiego światła, która pokryła pięść rywala tfardym jak skała lodem. Impet jednak sprawił, że walczący stwór wywalił się na twarz, pociągając za sobą filar z betonu. Jego cielsko z hukiem walnęło o bruk, aż ziemia zadygotała. Draco tym czasem przymroził resztę jego kończyn do ziemi lodowym promieniem.
I tak cię zawiozę do szefa, Golurk, Steelix, Infernape, wszyscy użyjcie dynamicznego ciosu! Ryknął wściekle mężczyzna wypuszczając stwory z kól.
Sięgnąłem po kule, lecz usłyszałem znajomy głos.
Elgar, brutalny szał!
Uśmiechnąłem się. Ellie stała przy mnie, a jej Scizor właśnie robił sobie z przeciwnej małpy piłkę.
Dzięki za pomoc kochanie. Powiedziałem do niej z uśmiechem. Potem wypuściliśmy z kól jeszcze kilka stworów.
Feniks, huragan! Gandalf, piorun kulisty! Zawołała moja druga połówka wypuszczając z kól Altarię i Mismagiusa, które natychmiast przystąpiły do ataku.
Megafon, Forman, taran zen! Powiedziałem wypuszczając kolejne pokemony. Slaking i Exploud chętnie rzuciły się w wir walki. Niestety, dołączyli do nas inni członkowie Escalion. Dwóch faciów i jedna kobieta, ubrana w długi płaszcz ze znajomą zapinką.
Scizor, Zebstrika, Tauros, Dragalge, rozprawcie się z nimi! Zawołali. Walka rozgożała na dobre.

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *