Światło i ciemność, część 10.

Od autora. Poprawię wkródce dialogi w poprzednich częściach.

Wszystko praktycznie było gotowe. Wiedzieliśmy, że Rayquaza może zrobić tylko część roboty. Narazie mogła tylko zniszczyć meteor. Walka z Deoxysem sprawiła by uwolnienie takiej energii, że całyfilar niebios, i okoliczne wioski zostały by zrównane z ziemią.
– Gotowi? – Pytam.
Kiwnęli głowami. Zaciskam dłonie i wykonuję gest w stronę Rayquazy. Smok wzlatuje w powietrze, ryczy krudko, jego ogon zaświecił zielonym blaskiem. Rayquaza już, już ma udeżyć w kosmiczny objekt, gdy nagle słyszymy trzaśnięcie blaszanych drzwiczek, prowadzących na dach filaru niebios.
– Co do! – Pytam, zaciskając w dłoni pokeballa Altarii.
Obracam się. Na dach właśnie weszła grupka osób. Dwuch mężczyzn, właściwie młodzieńców, trzy dziewczyny oraz trzy wyjątkowo nieprzyjaźnie wyglądające pokemony. Dorodny Crustle ciachający kleszczami, wielka ważka szeżej znana jako Flygon, z której właśnie zeskakiwali nowoprzybyli, oraz najgorszy z nich. Masywny cyklop, unoszący się w powietrzu. Dusknoir. Brama między światem żywych a martwych.
– Nie możecie tego zrobić! – Mówi jedna z dziewczyn, wysoka szatynka o wyjątkowo błękitnych oczach, machając ręką z przygotowaną kulą.
– Czego? – Pytam, unosząc brew do gury.
– Nie udawaj głupka! – Odpowiada moja rozmówczyni.
– Po rozbiciu meteoru, energia zostanie uwolniona zbyt wcześnie! To jakiś dziwny Deoxys! –
– Skąt ty to! – Pytam, jestem nieźle zdziwiony. Skąt ona wie o naszym planie!
– Nie ważne! – Odpowiada ona. – Musimy najpierw zpowolnić go! –
– Dobra, nie wiem skąt ty to wiesz, ale od tego zależą losy Hoenn. Rayquaza, zrób to. – Wydaję polecenie.
– Nie! – Krzyczy dziewczyna z błyskiem w oku. – Flygon, zatrzymaj ją! Bariera! –
Legendarny smok znów macha zielonym ogonem. Wielka ważka tym czasem z pomiędzy swoich małych rączek rozsnówa półprzeźroczystą bańkę energii, która oddziela smoki od meteoru.
– Przestań! – Krzyczy Ellie. – Chcesz, by Hoenn upadło? –
– To wy tego chcecie! Wiem, że wydaje się wam to dziwne, że tak wam tutaj wchodzimy w paradę i o wszystkim wiemy, ale dobrze. Powiem wam wszystko. – Odzywa się trenerka Flygona, zaciskając przy tym pięści.
– Jestem Rivana Splatterton, mam pewne psychiczne moce, pozwalające mi przewidywać skudki ważnych wydażeń. Pochodzę z linii Sabriny, może o niej wiecie! –
Zdębiałem. Oczywiście, wiem o liderce psychicznych pokemonów z Kanto, ale nic nie wiadomo mi o jej rodzinie. Chociaż, czy mnie to kiedyś interesowało? Nie. Więc wsumie,
– Sprawdzimy, czy mówiż prawdę. – Odzywam się, wypuszczając Altarię z kuli. – Nie masz nic przeciwko, by mój pokemon użył na tobie wykrywania? –
– Jeśli to sprawi, że nam uwierzycie, to nie. – Rivana rozluźnia się, czekając na ruch Altarii.
– Ruby, zrób to. Wykrywanie! – Proszę.
Smoczyca wzbija się w górę, patrząc prosto w oczy trenerki. Na ułamek sekundy, smocze oczy rozbłyskująbladym fioletem. Zaraz po chwili, Ruby z radosnym pomrukiem ociera się o moją twarz.
Oddycham z ulgą. Teraz mogę mieć pewność, że ona mówi prawdę.
– No więc, jaki masz plan? – Pyta Marcus.
– Jak już wspominałam, musimy zamrozić czas na czas, kiedy Rayquaza będzie niszczyć meteor. To powstrzyma rozpad energetyczny. – Oznajmia Rivana spokojnie.
– Wiesz, jak to zrobić? – Pyta Susan.
– Tak. Dusknoir to zrobi. – Odpowiada dziewczyna.
– Zrób, co musiż. – Mówię, dając im dostęp do legendarnego pokemona.
– Dusknoir, powstrzymanie! – Odzywa się jeden z przybyłych mężczyzn. Niski, o długich, zielonych włosach, zasłaniających czarne oczy.
Cyklopie oko zaczyna błyszczeć zimnym, czerwonym światłem. Wszystko zdaje się zatrzymywać na tą chwilę.
– Rayquaza! – Mówię. Smok już się nie wacha. Potężnym udeżeniem smoczego ogona rozcina meteor na kilkanaście części, które rozlatują się we wszystkie strony. W środku, zwinięty w osobliwy kłębek, znajduje się Deoxys.

6 komentarzy

  1. Deoxys to jest teoretycznie mityczny, chociaż dla mnie legendy to legendy, bez tych dziwnych podziałów. Skoro Celebi wiedział, to spoko, co innego. Tylko kto ją postrzelił? Giovanni?

  2. EE, kto tam wie co by rocketki zrobili, wszak jest coś takiego jak paradoks czasu.
    No co do legend, na stronie poke life poke dex jest napisane.
    Deoxys bez zmieniania formy może wytworzyć zorze, które mogą mieć różne długości fal. W ten sposób porozumiewa się z innymi przedstawicielami swojego gatunku. Więc chyba jest ich więcej, nawet ta właśnie Lugia.

    1. Tak się składa, że Celebi wie 😉 dlatego cofnął ją akurat do tego momentu.
      A Deoxys jest w sumie legendą czy pół legendą? Bo np. taki Celebi jest pół legendą i jest ich wiele, co było w bodajże czwartym filmie pokazane.

    1. Według „oficjalnego” fandomu, legendy występują tylko pojedynczo (chociaż to w sumie chyba wzięło się z gier, gdzie nie można ich rozmnażać, bo już np. w anime była pokazana Lugia z dzieckiem), ale skoro fanficki rządzą się swoimi prawami, to… może ten „zwyczajny” Deoxys zaszczyci Ziemię swoją obecnością i stoczy epicką walkę z tym, jak to określiłeś, dziwnym Deoxysem? To jeśli chodzi o moje spekulacje.
      A jeśli chodzi o Twoje pytanie u mnie, to tak, Jenny cofała się w czasie, żeby uratowac Kurta. Celebi przeniósł ja do takiego momentu, w którym mogłaby zmienić bieg wydarzeń – jeśli udałoby się jej złapać Giovanniego wtedy, kiedy próbował zabić jej męża, to Team Rocket byłby skończony i nigdy nie rozrósłby się do tak wielkiej organizacji, a tym samym nie schwytał Kurta w przyszłości.

  3. Ciekawa jestem, ile Deoxysów ta cała Rivana już w życiu widziała, skoro uważa, że ten konkretny jest jakiś dziwny 😉
    A dialogi z myślnikami wyglądają o wiele bardziej przejrzyście i dużo łatwiej się je czyta. Dobrze, że nad tym po pracowałeś, tak trzymaj!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *