Wszystko się kończy, wszystko się zaczyna, cz 8. Creepy pasta.

Na nasze szczęście awaria w elektrowni nie była chyba zbyt poważna. Prąd wrócił po kilkunastu minutach, po których pojawiła się reszta pomocników człowieka XXI wieku.
Albert zadzwonił ponownie do szpitala, w którym znajdowała się jego siostra.
– Tak? Jeśli to coś ważnego proszę szybko. – W słuchawce rozległ się lekko chroboczący głos w akompaniamęcie wrzasków i nieludzkich jęków.
– Chciałbym się dowieedzieć, w jakim stanie jest moja siostra. – Powiedział mężczyzna starając się przekrzyczeć hałasy.
– Poproszę o więcej danych. – Odparł głos z drugiej strony.
– Natalia Górska. – Odparł Albert.
– Tak. Wszystko jest na dobrej drodze. Mamy tutaj teraz jednak, pewne problemy. Jeśli to możliwe, prosimy o szybkie odebranie, ponieważ najprawdopodobniej szpital zostanie zablokowany przez wojsko. –
– Jestem bratem. Albert Górski. Mam podać numer dowodu? –
– Nie będzie to potrzebne teraz. Proszę przyjechać szybko i uważać na drodz, –
Sygnał urwał się. Ostatnim, co usłyszał Albert, był świdrujący krzyk.
– Jadę do szpitala. – Oznajmił siedzącym w salonie kobietom.
Wybiegł z domu krzywo zapinając kurtkę. Wsiadł do auta i zapuścił silnik. Gdy wyjechał na ulicę, aż przetarł oczy.
Po ulicach biegały dziesiątki zakażonych. Biegali, szukając żeru. Po ich twarzach widać było rozpaczliwy instynkt przetrwania. Z ust kapała gęsta ślina. Na widok innych oblizywali się i rzucali na ludzi. Wgryzali się w nich. Wyszarpywali kawały mięsa i skóry, przeżówając to z wyraźnym wstrętem. Niektórzy wymiotowali, lecz zmuszani okropnym głodem nadawanym przez wirusa podnosili to co zwymiotowali i wpychali do ust.
Albert sam miał ochotę zwymiotować. Wkońcu otworzył okmo i zrobił to. W jego głowie panował chaos. Był przerażony.
– Ja pierdole. – Szeptał tylko patrząc na zjadających i zjadanych.
Wyglądało to jak film o zombie w wersji 2.0, gdzie zombiaki są nadal ludźmi. To było we wszystkim najgorsze. Na domiar złego, fioletowe obłoki znów się nadęły, zwiastując kolejny deszcz.
Wbiegł do szpitala przez wyrwane z zawiasów drzwi. W hallu panował chaos. Podbiegł do jednego z wolnych okienek.
Górski. – Wydyszał pokazując dowód. Siedząca z aokienkiem osoba tylko kiwnęła szybko głową wskazując odpowiednie drzwi.
Albert wbiegł na salę. Natalia siedziała na łużku z przerażeniem wymalownaym na twarzy. Na widok brata zerwała się rzucając się w jego ramiona.
– Al, Albert! To, to wszystko. – Mówiła sącząc z oczu wielkie łzy.
– Chodź, pojedziemy do domu. Tam, tam wszystko jakoś się ułoży. – Prubował dodać pewności siebie zarówno sobie, jak i siostrze.
– Jak myślę o, o nich wszystkich. Obudzić się tylko po to, by znaleść się w środku takiego czegoś, – Szlochała dalej, idąc za Albertem.
Gdy przyjechali do domu kobiety w salonie żywodyskutowały. Na ich widok zerwały się ściskając ich z nową siłą.
– Nikola, poznaj Natalię, moją siostrę. Natalia, o to Nikola. – Zapoznał wszystkich Albert.
Po opowiezeniu historii, w której uratował Nikolę, Natalia głęboko wezdchnęła, ocierając łzy.
– W szpitalu wcale nie było lepiej. Pierwsze, co widziałam po przebudzeniu, to była kompletna ciemność. W tle słychać było jakieś krzyki. Chciałam wstać, ale nie mogłam. Wkońcu gdy mi się to udało wyjżałam przez szybę w drzwiach. Tam, tam ludzie do słownie gryźli ludzi. Rozumiecie! Jakieś zombie! Na salę wszedł lekarz, podał mi jakieś leki i powiedział gdzie trzeba, że się obudziłam. Zrobili mi szybko jakieś badania i wysłali do poczekalni. Zwalniali łóżka dla tych, sama nie wiem jak ich nazywać. –
– Tutaj wcale nie było lepiej. Jak ci wcześniej mówiłem, po deszczu wyszedłem na zewnątrz. Dwuch szarpało się z Nikolą. Jarek i Stasiek mi pomogli. A potem pojawiło się wojsko. Kilka razy strzelił prąd, bez przerwy nadawali i nadają jeden, ciągły komunikat o zkażeniu na skalę światową. Podobno to coś w tych chmurach powoduje te zmiany w ludziach. Przemienia ich w te bestie. – Mówił Albert.
– W trakcie śpiączki, często śnił mi się ten wypadek. Ale w ciągu ostatnich kilku dni przed zdeżeniem siedzący w tirze kierowca obracał głowę w moją stronę i mówił. "Koniec jest blizko", po czym, wbijał się w moje auto. – Powiedziała Natalia.
– Dobrze, że z tobą jest już wszystko dobrze. – Powiedziała Anna.
Wszyscy rozmawiali potym jeszcze o rzeczach różnych, wspominając stare czasy, by się rozluźnić chociaż na chwilkę, gdy usłyszeli monotonne bębnienie.
– Zaczęło się. Znowu pada. – Szepnęła Nikola.
Cdn.

5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

EltenLink