Światło i ciemność, część8.

Od autora.
Wieem wieem, czekaliście długo, zbyt długo nawet. Ale wena, sami wiecie jaka jest, prawda?

Mossdeep space center.
Leci! Ożywiony mówi człowiek w czarnym płaszczu, patrząc na ekran. Widaćna nim dziwny meteor, który spada na Hoenn lotem koszącym, ciągnąc za sobą smugę dymu.
To już czas, by zadzwonić po posiłki. Odzywa się starzec siedzący obok. Chwyta za telefon leżący na korkowej podkładce.
Perspektywa Normana.
Wjeżdżamy autem na prom, ale dzwoni do mnie telefon. Wyciągam, patrzę na ekran.
O kur*a. Mówię, natychmiast odbieram. W słuchawce słychać dziwne piski, a po chwili znajomy głos.
Norman, TO leci. Znowu.
Holera jasna! Odzywam się, machając ręką w stronę Marcusa, który już podnosi kotficę.
Co jest? Pyta zdziwiony.
Zmiana planu! Krzyczę, by zwrócić uwagę wszystkich. Natychmiast musimy do Mossdeep!
Ale co jest? Pyta Marcus.
Metor. Odpowiadam krudko. Marcus i Ellie zastygają. Dobrze wiedzą, o co chodzi.
Nasz przyjaciel bezzwłocznie kieruje stateczek w stronę Mossdeep, rozkręcając silniki na maksa. Słychać wizg przeciążonych generatorów, ale nas to nie interesuje.
Gaia, będę potrzebował twojej pomocy. Mówię na głos, w myślach zaś przesyłam pokemonce informacje.
Jasne. Odpowiada Gardevoir, dotykając na moment mojego ramienia. Przez ten kontakt wlewamy w siebie energię, tak potrzebną, by mieć wystarczającą moc na TO, co się zdażyć musi.
Wkońcu dopływamy, w tempie wręcz ekspresowym. Wysiadamy i kierujemy się do centrum kosmicznego.
Wysiadam, zwijam dłoń w pięść i nawalam w metalowe drzwi. Otwiera je znajomy brodacz.
Jak sytuacja? Pytam, siadając za biurkiem.
Sam zobacz. Odpowiada, pukając palcem w meteor znajdujący się na ekranie.
Już blizko. Szepczę.
Słuchajcie. Potrzebujemy teraz osób zdecydowanych na wszystko. Kto się decyduje? Pyta Ellie.
Wszyscy z naszej ekipki się zgłaszają. Susan i Jason muszą odstawić tylko dzieciaki, na szczęście Marcus zna dobrąkryjówkę. Zatem ja, Meliana, Ellie, Jason, Susan, Marcus i kilka osób wyruszamy na Filar Niebios, by zniszczyć zagrożenie, które zbliża się w naszą stronę. A zagrożenie nosi miano Deoxys.

10 komentarzy

  1. Poczekaj, co do dokończonych poke opowiadań, to jest takie jedno, całkiem dobre nawet, mistrzostwo to to nie jest no ale. Na pokemonowej walhalli to stoi, mogę podrzucić jak będziesz zainteresowana, bo gdzieś się w odmentach czai. Co do htmla i bloggera, no to prawda, nie jest to jakieś mega proste, dla tego przesiadłem się na wp i na 75% resztę moich też na wp przeniosę.

  2. I tak, czytanie też pobudza wenę do działania. Ps, postaram się w weekend popracować nad blogiem od strony graficznej.

  3. Pokemon go do mnie też nie trafia. No niestety, moda mija, ale szkoda, bo np, taka mitologia świata pokemon jest naprawdę ciekawa w niektórych aspektach. Najbardziej mnie smuci taka sytuacja. Ktoś sobie pisze opowiadanie, bardzo dobre swoją drogą, i nagle stwierdza że niee, to jednak nie dla mnie, przestanę pisać bo po co mam pisać, etc. Przez to kilka perełek odpadło z gry. Przez oneta swoją drogą ogromna baza poszła sobie do krainy wiecznych łowów, niestety. No a stare gry zawsze starymi grami pozostaną. Ja ostatnio znowu zacząłem sobie emeraldy ogrywać, ale tym razem na randomizerze i polecam, bo to zawsze coś nowego jest.

    1. Oj tak, onet to mi sporo krwi popsuł. Ogólnie lepiej mi się na nim pisało niż na bloggerze, wydaje mi się, że miał więcej fajnych funkcji no i był łatwiejszy dla kogoś, kto tak jak ja htmla nie ogarnia. Ale jak potem zaczął świrować, a jeszcze później ogłosili kasację, to tydzień poświęciłam na kopiowanie starych rozdziałów… W końcu trochę tego było, pozwolić skasować szkoda, a ta kopia zapasowa, którą onet oferował to zupełnie bezużyteczna :/

    2. A jeśli chodzi o porzucone opowiadania, to mnie to nie dziwi aż tak bardzo. O Pokemonach to nie znam ani jednego, które byłoby dokończone. A spoza pokemonowego fandomu to tak sumiennie dokończone znam może że cztery. Także to chyba powszechne zjawisko.

  4. OO, cześć Nathaly! No cuż, ciekawe porówqnanie Deoxysa, nie powiem, by to było ciekawe, ale nie będzie tak miło, oo niee. Co do Gardevoir, spoko pokemon, mnie za to jakoś Gallade nie przekonuje. Cieszę się, że czytasz. Btw, szkoda, że właśnie jakoś nas piszących jest coraz mniej. Był szał na pisanie kiloka lat temu, ale teraz tak nagle pyk, no i ilu z nas pisze? Popliczmy. Chyba Michał, ty, ja, Kyle chyba, no i czy ktoś jeszcze? Bo jakoś mi się mie wydaje właśnie.
    @Snajper spokojnie, będzie dłuższe, następne.

    1. Heh, no, jak to każdy fandom, moda na Pokemony też mija. Nie ma co się dziwić, sama myślę, że lata największej świetności mają już za sobą. A nowe generację, jak to się mówi, dypy nie urywają. Anime zrobiło się nudne, jakieś takie bez polotu. Gry niby fajne, ale tylko graficznie, bo nie mają klimatu tych pierwszych, czarno-białych jeszcze. A ci, którzy znają Pokemony w większości tylko z Pokemon Go, to już w ogóle ich nie znają tak naprawde. Mi osobiście ta gra w ogóle się nie spodobała, ale może to tylko moje zdanie… Chociaż szczerze powiem, sama też mocno ubolewam, że tak mało do czytania ostatnio. Poza tym, nie ma lepszej motywacji do pisania, niż poczytać trochę u kogoś. Przynajmniej ja tak mam.

  5. Gaia – fajne, pasujące imię dla Gardevoir. Początkowo nie lubiłam tego Pokemon, później tak jakoś mnie przekonał do siebie. Ale to raczej dzięki jego obecności w wielu pokeopowiadaniach, bo po anime miałam średnie wrażenie. Zmieniając temat – kiedy czytałam, jak opisujesz Deoxys jako „TO”, miałam potem wizję kosmicznego clowna, pędzącego w stronę Hoenn z czerwonym balonikiem w łapie… 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *